poniedziałek, 11 maja 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Wystarczyło, że ledwie otworzyłem oczy, a Serathion już podniósł się do siadu, zadowolony, że się obudziłem. A ja tylko się chciałem upewnić, jak późno jest i czy jeszcze mogłem sobie trochę pospać... Kiedy jednak zobaczyłem jego entuzjazm stwierdziłem, że nie ma to absolutnie żadnego sensu. 
– W końcu. Tak strasznie się nudziłem, jak wy możecie tyle spać? Ja bym tak nie mógł, zanudziłbym się na śmierć – stwierdził, przeciągając się leniwie tak, że jego, a może raczej moja koszula, odsłoniła nieco więcej jego ciała. 
– Strasznie się nudziłeś, a wyprać naszych rzeczy nie mogłeś? – spytałem, zerkając w kąt pokoju, gdzie wymownie stały nasze pakunki. 
– Nie, bo śmierdzą? Zresztą, to twoja robota, nie moja. I aż tak bardzo mi się nie nudziło, żeby zabrać się za tak uwłaczającą robotę. No i nie umiem takich rzeczy – odpowiedział, poprawiając swoje włosy. 
– Ale wiesz, że teraz ja się będę musiał trochę uwłaczyć i to wyprać? I poświęcę na to czas, który mógłbym poświęcić tobie? – spytałem spokojnie, odrzucając kołdrę na bok. Zdecydowanie wpierw zabiorę się za pranie, i kiedy ono będzie sobie schło, będę miał czas na wszystko inne. Na jakieś jedzenie, zajęcie się koniem... no i jeszcze na Serathiona. I gdzie ja mam tu znaleźć czas na popytanie o zielarkę, na może zrobienie jakichś zakupów? A czas tylko dla mnie? On to chyba przestał istnieć, od kiedy Serathion pojawił się w moim życiu. 
– Ależ mogę ci potowarzyszyć przy tym cudownym zajęciu. Popatrzę sobie. Tak się w końcu najlepiej uczy – stwierdził wesoło, jak zwykle nie widząc w tym żadnego problemu. Mogłem się domyślać, że właśnie tak będzie. Chociaż miło by było, gdybym się obudził i okazałoby się, że nie muszę się tym przejmować, bo już to zostało przez niego zrobione. 
– No to sobie popatrzysz. A jak skończę, możesz mi potowarzyszyć w spacerze na dół. Słońce do tej pory zdąży zajść, więc nie będziesz się musiał tu nudzić sam – odparłem, idąc po te moje nieszczęsne rzeczy. Zresztą, nie tylko moje. Serathiona ubrania także należało przeprać, w końcu trochę zapachami otoczenia przesiąknęły. I on mi mówi, że jego to się nie dotyczy... Ciekawe, co by zrobił, gdyby mnie nie było? No tak, zaczarowałby jakiegoś biedaka, by mu to zrobił. – Może ci powinienem sprawić jakieś krzyżówki na przyszłość, co? – rzuciłem, nalewając wodę do garnka, by ją trochę podgrzać. Standard naprawdę nie był taki zły. Nie musiałem chodzić po wodę do studni, a to już naprawdę duży plus. Jakbym musiał to robić... 
– A czy ja jestem jakiś plebs, byś mi krzyżówki sprawiał? – prychnął cicho. – Książki mi możesz sprawić. Książki to ja lubię. 
– Mhm. Kupię ci książkę nauki robienia na drutach i może mi sweterki będziesz dziergał? – rzuciłem półżartem, półserio. Zdecydowanie brakuje mu jakiegoś hobby. Powinien coś sobie znaleźć. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz