czwartek, 7 maja 2026

Od Serathiona CD Eliana

  Czy ja naprawdę potrzebowałem czegoś więcej niż wygodnego łóżka i porządnej kąpieli? Nie… zdecydowanie nie. W tamtej chwili nie miałem w głowie niczego więcej. Nawet seks nie uszczęśliwiłby mnie tak bardzo jak bezpieczny kąt z dala od palącego słońca, miękkie łóżko i możliwość zmycia z siebie całego tego brudu.
- Nie chcę żadnych festynów ani wielkich atrakcji. Nie oczekuję fantastycznej zabawy. Chcę tylko jednego dnia spokoju. Jednego dnia, podczas którego będę mógł po prostu leżeć w wygodnym łóżku i pachnieć czystością. Właśnie tego potrzebuję najbardziej… pachnieć jak człowiek, nie jak ktoś, kto zbyt długo włóczył się między kurzem, potem i krwią. Nic nie przeraża mnie tak bardzo jak zapach trupa. - Odparłem cicho, już układając sobie w głowie plan tego krótkiego, niemal absurdalnie prostego luksusu. Ciepła kąpiel. Długa kąpiel, bez pośpiechu, bez strachu, że zaraz znowu trzeba będzie ruszać dalej.
Pierwszy raz pozwolę sobie na gorącą wodę. Dla niego.
Chciałem, żeby był tam razem ze mną, żeby poznał tę moją dziwną słabość. Nie odczuwałem temperatury tak jak inni, gorąco i zimno były dla mnie bardziej wspomnieniem niż prawdziwym doznaniem, ale mogłem się poświęcić. Nawet jeśli woda będzie powodowała zmianę koloru mojej skóry, wytrzymam. Tylko ten jeden raz.
Chociaż… jeśli kiedyś znowu spojrzy na mnie w ten sposób i poprosi trochę ładniej, być może pozwolę się przekonać jeszcze raz.
Na razie jednak niech myśli, że to wyjątek. Jeden jedyny raz.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z moją Różyczką? - Elian zaśmiał się cicho, lekko poruszając lejce, by koń przeszedł w szybszy krok. Droga była prosta i spokojna, więc nie musiał już tak uważnie pilnować wyznaczonego szlaku. - Przecież ona nigdy nie odpuściłaby okazji do świetnej zabawy, szczególnie podczas pobytu w mieście. - Parsknąłem śmiechem, kręcąc głową.
- Twoja obecność zmienia mnie nie do poznania. Jeszcze trochę, a całkiem przestanę być sobą - Odparłem rozbawiony, pozwalając sobie na ten rzadki moment lekkości. - Dawniej rzuciłbym się prosto w środek chaosu, szukając muzyki, seksów i kłopotów. Teraz marzę tylko o ciszy, miękkim łóżku i kilku godzinach spędzonych z dala od wszystkiego.
Spojrzałem na niego kątem oka, z ledwie zauważalnym uśmiechem błąkającym się po ustach. - I najgorsze jest to, że wcale mi to nie przeszkadza. - Elian uniósł brew, jakby właśnie usłyszał coś absolutnie niewiarygodnego.
- Czyli jednak potrafię czynić cuda. - Stwierdził, przytulając się do mnie mimo wolnie.
- Nie przesadzaj - Prychnąłem cicho, uśmiechając się przy tym zadziornie. - Nadal jestem wystarczająco nieznośny, irytujący, wkurzający, złośliwy i ukończliwy abyś nie zaczął się nudzić. - Przez chwilę jechaliśmy w ciszy, wsłuchani jedynie w miarowy stukot kopyt. Była to jednak bardzo przyjemna cisza, spokojna i ciepła, taka, która nie wymagała żadnych słów.
- Ależ oczywiście. Wyjątkowy w swojej osobliwości - Zgodził się z cichym rozbawieniem, mrużąc oczy, jakby próbował dostrzec w gęstniejącym mroku coś więcej niż jedynie ciemność rozciągającą się przed nami.
- I tego się trzymajmy - Odparłem spokojnie.
Odruchowo chwyciłem jego dłonie oplecione wokół mojego pasa, splatając z nim palce w niemal nieświadomym geście. Pozwoliłem sobie przymknąć oczy, odcinając się od obrazu drogi, by całkowicie skupić się na dźwiękach otaczającego nas świata.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz