wtorek, 1 kwietnia 2025

Od Haru CD Daisuke

 Zdecydowanie zły dobór słów, przecież cały czas jest normalny i będzie normalny, nawet jeśli będzie kobietą, po prostu będzie to inna płeć, ale to wciąż ta sama istota, którą tak pokochałem.
Jego płeć i wygląd niczego nie zmienia i tego może być bardziej niż pewien, to zawsze był, jest i będzie mój ukochany panicz.
– Zawsze będziesz normalny, twoja płeć nie zmieni cię w nienormalnego, to chyba tak nie działa – Wyjaśniłem, przytulony do jego pięknego ciała.
– Trochę tak to działa, nie będę już mężczyzną jak dotychczas, a to oznacza, że nie będę do końca normalny – Wyjaśnił, a więc to go martwiło, no cóż, chyba za bardzo panikuję, przecież nikt nie będzie go takiego oglądał, tylko ja będę widział go takiego, a mi w całe to nie przeszkadza, kocham go i będę kochał, nawet jeśli będzie kobietą.
Podejrzewam też, że będzie mnie podniecał, bez względu na wygląd, byłem w końcu kiedyś z kobietą, a więc płeć nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, kocham go, bo po prostu go kocham, trudno jest powiedzieć, dlaczego go kocham, za wszystko i za nic, za cały ogół, po prostu jest idealne i nic ani nikt tego nie zmieni.
– Zdecydowanie źle to rozumiesz, normalny będziesz zawsze, po prostu twoja płeć się zmieni, kobieca płeć nie oznacza od razu by cię nienormalnym, będziesz inny, ale wciąż normalny – Wyjaśniłem, starając się go naprowadzić na moją pozytywną myśl, po co ma być negatywnie nastawiony, skoro wciąż będzie idealny? Jest piękny i jestem pewien, że będzie piękny bez względu na wszystko.
Mój mąż westchnął ciężko, nic już nie komentując, spędził ze mną jeszcze chwilę w bali, opuszczając je w milczeniu.
Czyżby w tej chwili coś analizował? Może znów zastanawiał się nad moją wypowiedzią, może nie do końca w to wierzył? Sam już nie wiem, czasem naprawdę bardzo ciężko jest mi go zrozumieć, ale staram się, bo kocham go nad życie i będę to powtarzał przez cały czas.
– Powinieneś się pośpieszyć, musisz jeszcze coś zjeść przed wyjściem i oczywiście nie możesz się spóźnić – Daisuke, który zdążył się już ubrać, patrzył na mnie wyczekująco, trzymając w dłoni ręcznik, który chciał mi podać, abym się otarł z wody.
Westchnąłem cicho, podnosząc się z wody, biorąc ręcznik, którym otarłem swoje ciało, naprawdę bardzo nie chcąc iść do pracy, czułam, że dziś w nocy nie będzie mi łatwo, jutro pełnia, a to oznacza, że już dzisiejszej nocy trochę mój umysł będzie szalał, obym, tylko nie zrobił niczego głupiego, bo i do tego jestem zdolny, nawet jeśli się nie staram.
– Co to za mina? Coś cię ugryzło? – Dopytał, widząc niezadowolenie malujące się na mojej twarzy.
– Tak myśl o tym, że muszę pójść do pracy. Najchętniej rzuciłbym to wszystko i został w domu – Wyjaśniłem, zakładając na ciało czyste ubrania.
– Szczerze powiedziawszy, możesz rzucić pracę, przecież wcale nie musisz pracować… – Miał rację, tylko jeśli nie będę strażnikiem to, kim wtedy będę?
– Może i nie muszę, ale powinienem, jeśli nie będę pracować to, co będę robić? Nie chcę siedzieć w rezydencji i całymi dniami spać, udając, że wszystko jest dobrze, potrzebuję pracy, potrzebuję odrobinę akcji, a moja praca mimo wszystko trochę mi jej daje – Wyjaśniłem, poprawiając swoje mokre włosy, które ładnie ułożyły się pod moją dłonią, czyli tak jak miały.

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz