Czy ja potrzebowałem czegoś jeszcze? Wyglądało na to, że nie. Byłem najedzony, napity i dokładnie wymyty. Czułem, jak koszula nocna, a nawet pościel nasiąka tym pięknym, lilakowym zapachem. Wszystko, czego w tej chwili potrzebowałem, to po prostu Haru. Jego obecność przy mnie była niezbędna do tego, bym mógł spokojnie przespać całą noc. W końcu. Jak strasznie za tym tęskniłem, samotne noce strasznie mi się dłużyły, były chłodne i nieprzyjemne. Za dnia oczekiwanie na jego powrót będzie znacznie przyjemniejszy.
– Potrzebuję tylko i wyłącznie ciebie obok – odpowiedziałem, uśmiechając się do niego ładnie, delikatnie, jak to ja miałem w zwyczaju. Chociaż, tego uśmiechu w lustrze jeszcze nie widziałem. Miałem nadzieję, że prezentuje się on naprawdę dobrze.
– Już dołączam – odpowiedział, gasząc wszelkie źródła światła i zaraz po tym położył się obok mnie. Miałem wrażenie, że jego oczy lekko błyszczały w ciemności, przywołując mi na myśl drapieżnika. Nic dziwnego, w końcu już niebawem pełnia. Że ja to przegapiłem... powinienem większą uwagę zwracać na kalendarz, zwłaszcza teraz, jak już rozpoczęliśmy starania o dziecko. – Pięknie pachniesz – wymruczał mi do ucha, kiedy tylko mnie do siebie przytulił. On też przesiąkł tym zapachem, ale jakoś tak... nie pachniał tak bardzo intensywnie, jak ja, zdecydowanie przeważał ten jego zapach, ale też wyczuwałem te delikatne nuty bzu.
– To tylko i wyłącznie twoja zasługa – powiedziałem zgodnie z prawdą, gładząc jego policzek. – Jakie plany na jutro?
– No jak to jakie? Praca, ale chociaż od rana, a nie w środku nocy – powiedział, a ja podniosłem się zaskoczony. Tego to ja się nie spodziewałem.
– Masz pracę? W pełnię? Jesteś pewien, że to bezpieczne? Powinieneś mieć w ten dzień wolne – powiedziałem zmartwiony, już zacząć się denerwować. Przecież może mieć problem. Widzę, jak się w pełnię zachowuje, i jak wcześniej, w nocy łatwiej mu to było ukryć, tak teraz? Zresztą, czemu jego wolne było takie krótkie? Jeden dzień? Co to ma być? Powinien mieć dwa dni wolnego, zwłaszcza, że ostatnio pracował na nocki, powinien mieć więc dwa dni wolnego.
– Nie przejmuj się aż tak. Ostatnio byłem podczas pełni i było w porządku – uspokoił mnie, a przynajmniej tak mu się wydawało.
– Ale ostatnio była noc. Może powinienem wysłać wiadomość w twoim imieniu, że ciebie nie będzie? Że potrzebowałem twojej pomocy? – już zacząłem intensywnie myśleć o tym, jak mu pomóc, jak uchronić.
– Wiesz, nie zawsze pełnia będzie wypadać tak dogodnie, bym ja miał wolne. Muszę nauczyć się panować nad tym w zwykłym dniu – odpowiedział, a ja poczułem lekki niepokój.
– A jak zdarzy się coś dziwnego? Coś, co cię wytrąci z równowagi? Czy... czy warto tak ryzykować? Nie przeżyję, jeżeli... Jeżeli coś ci się stanie – powiedziałem cicho, nerwowo drapiąc skórki przy swoich paznokciach, aż do krwi.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz