Będąc w łazience przy okazji zadbałem o higienę swojej twarzy. Skoro już i tak tu jestem, to czemu by nie wrócić do niego z piękną i pachnącą skórą? Sam też będę się lepiej czuł, kiedy wrócę do łóżka. Czułem się odrobinkę źle z faktem, że go obudziłem... ale co miałem zrobić? Wstrzymywałem się na tyle długo, na ile mogłem, ale mój pęcherz nie jest na tyle mocny jak wcześniej.
Cichutko wróciłem z nadzieją, że on przez ten czas już zdążył zasnąć, ale oczywiście, że na mnie czekał. Powinien wypoczywać, a nie na mnie czekać.
– Już jestem – powiedziałem cicho, wchodząc pod kołdrę.
– W końcu – wymruczał zadowolony, tuląc mnie do siebie. – Wszystko w porządku? – zapytał, przyglądając mi się z uwagą.
– Tak. Nie rozumiem, skąd to pytanie – powiedziałem zgodnie z prawdą, delikatnie marszcząc brwi.
– Nic, po prostu się dopytuję. Chcę, by moja panienka czuła się jak najlepiej – powiedział rozczulony, łagodnie gładząc mój policzek. Strasznie wkręcił się w nazywanie mnie swoją panienką. Z jednej strony cieszyłem się, że zaakceptował mnie jako kobietę, z drugiej miałem nadzieję, że nie zapomni o tym, że jestem w rzeczywistości mężczyzną. Miałem nadzieję, że ja o tym nie zapomnę. W końcu, jeszcze mnóstwo czasu spędzę w tym ciele, z tym umysłem i z tymi myślami. Mogę... mogę się w końcu wam zagubić.
– Twoja panienka czuje się wspaniale, nie musisz się aż tak mną przejmować – odpowiedziałem, gładząc jego policzek. – Za to ja muszę się przejmować tobą. Jesteś głodny? Albo spragniony? Powinienem poprosić o śniadanie do łóżka?
– Śniadanie do łóżka, powiadasz? Brzmi przepysznie – wymruczał zadowolony, drażniąc moje uda. Czy miał ochotę na jeszcze więcej? Ciężko mi było stwierdzić. Odkąd się zmieniłem, nie naciskał na zbliżenia, to ja musiałem wykonać ten pierwszy krok. – Ale to może później? Chcę spędzić z tobą jeszcze trochę czasu – poprosił, wsuwając nos w moje włosy.
– Oczywiście. Nigdzie się nie ruszam – przyznałem, gładząc jego włosy. Jak dobrze, że nigdzie się nie musieliśmy spieszyć tego dnia. Że możemy leniwie spędzić czas, nie przejmując się nikim i niczym. Już dawno nie mieliśmy takiej okazji na lenistwo.
Wyczułem, że po kilku minutach Haru znów zasnął. Mój biedak... z jednej strony, pracować nie musi, moje dochody pozwalają mu na pełne poświęcenie tego czasu sobie, ale on chce pracować, więc niech pracuje. Chociaż, też go czasem nie rozumiem, bo teraz na te nocki strasznie narzekał.
Czekałem cierpliwie, jak mój mąż się obudzi, już tak na dobre, bawiąc się jego kosmykami. Zdecydowanie później muszę mu je umyć. I zająć się jego brodą. I może dzisiaj wieczorem jeszcze moglibyśmy spróbować...? Szansa niska, ale im więcej będziemy razy próbować, tym lepiej moje ciało będzie na niego reagować, i później, podczas owulacji, możemy się starać więcej. Wszystko miałem zaplanowane... byleby tylko moje ciało współgrało z moimi planami.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz