sobota, 23 maja 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Czy naprawdę wyglądałem aż tak źle? Nie sądzę. W końcu jadłem, może nie dużo, ale jednak jadłem. Żyłem i byłem zdrowy… przynajmniej na tyle, na ile wtedy było to możliwe.
Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, słysząc jego słowa.
- Nie przesadzaj, nie było ze mną aż tak źle - Odpowiedziałem, mówiąc wszystko tak jakby z mojej perspektywy. - Jadłem tyle, ile musiałem, a nie tyle, ile powinienem. I mimo wszystko całkiem dobrze się trzymałem. Chociaż… - Westchnąłem cicho, przyznając mu rację - Masz rację w jednej kwestii. W tamtych czasach nie byłbym nawet w stanie z tobą wygrać. - Na moment spuściłem wzrok, przesuwając dłonią po końskiej grzywie. - I tak wiem, że jesteś łowcą, a łowcy z reguły przewyższają zwykłych ludzi siłą i doświadczeniem. A jednak gdybym był wtedy bardziej najedzony, pewnie nie schwytałbyś mnie tak szybko… - Zaśmiałem się cicho, po czym odwróciłem głowę bardziej w jego stronę. - Siedząc przed nim na koniu, nie było to najwygodniejsze, ale inaczej trudno byłoby mi mówić i jednocześnie widzieć jego reakcję. - Ale spójrz na to z innej strony - Dodałem już ciszej, z odrobiną zaczepnego ciepła w głosie. - Gdybym był najedzony, silniejszy i bardziej ostrożny… tak naprawdę nigdy byśmy się nie spotkali w taki sposób. - Moje spojrzenie zatrzymało się na nim na dłużej, a na ustach pojawił się zadziorny uśmiech. - A dzięki temu, że byłem słabszy… jesteśmy teraz razem. - Stwierdziłem to niemal lekko, choć w słowach kryło się więcej szczerości, niż chciałem od razu pokazać.
- No właśnie o to chodzi. Skoro masz mnie… i masz dostęp do tak dobrej krwi, którą sam przecież lubisz i chcesz pić, to dlaczego z tego nie korzystasz? - Spytał, unosząc lekko brew. - Dlaczego tak się opierasz, skoro ja sam chcę się z tobą podzielić? - Naprawdę zaczynałem się zastanawiać, ile razy już wracaliśmy do tego samego tematu. Miałem wrażenie, że za każdym razem wyglądało to identycznie, gdy tylko mówiłem, że nie chcę, on natychmiast do tego wracał. Rozmowa przypominała walkę ze ścianą; można było mówić, tłumaczyć, nawet uparcie próbować coś zmienić, ale efekt pozostawał ten sam.
Westchnąłem cicho, odwracając na moment wzrok.
- Dobrze… już o tym nie mówmy - Mruknąłem w końcu. - To naprawdę przypomina uderzanie głową o ścianę. Ja mówię jedno, ty drugie, a żadne z nas nie potrafi dojść do porozumienia. - Milczałem przez krótką chwilę, po czym znów spojrzałem na niego, nieco łagodniej. - Wypiję twoją krew… ale tylko trochę - Dodałem w końcu. - Mimo wszystko jesteś głodny, a ja słyszę burczenie twojego żołądka. - Na moich ustach pojawił się ledwie zauważalny uśmiech. - Więc nie próbuj udawać, że wszystko jest w porządku. - Ostrzegłem, rzucając mu poważne spojrzenie. 
Elian w odpowiedzi jedynie się uśmiechnął, tym swoim spokojnym, trudnym do rozszyfrowania uśmiechem, jakby to, co powiedziałem, było jednocześnie całkowicie nieoczywiste i boleśnie oczywiste. Jakby doskonale zdawał sobie sprawę z moich słów, a mimo to i tak musiał postawić na swoim.
Pewnie znowu chodziło o jego własne zasady.
Bo przecież według niego to ja byłem ważniejszy.
Ta myśl niezmiennie mnie irytowała.
W rzeczywistości tylko on tak uważał, nie ja. Dla mnie był równie ważny jak ja sam, może nawet bardziej, choć nigdy nie powiedziałbym tego głośno. Nie rozumiał, że troska nie działa w jedną stronę. Skoro ja powinienem o siebie dbać, to on również.
Był tylko człowiekiem.
Musiał jeść, regularnie odpoczywać i pilnować własnych granic. Ja, jako wampir, miałem znacznie większe możliwości przetrwania. Mogłem pożywić się niemal wszystkim ludźmi, zwierzętami, czymkolwiek, co pozwalało ugasić głód. On natomiast miał o wiele bardziej ograniczone możliwości i właśnie dlatego powinien myśleć o sobie jeszcze bardziej niż ja o sobie.
- Nadal nie rozumiem, co cię tak bawi. Mówię o poważnych rzeczach, a ty się uśmiechasz, jakby to był jakiś żart. - Pokręciłem głową, wzdychając ciężko. - Nie powinieneś się z tego śmiać. Martwię się o ciebie… i powinieneś to docenić. Bo prawda jest taka, że nigdy wcześniej o nikogo się nie martwiłem. - Spojrzałem mu prosto w oczy. - Jesteś pierwszą osobą, dla której naprawdę chcę dobrze. Pierwszą, przy której nie myślę wyłącznie o sobie. - Wyjaśniłem, uśmiechając się do niego delikatnie.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz