wtorek, 3 lutego 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Oczywiście, że ten mały czort wyczuł, kiedy będzie najlepszy moment na wpakowanie tyłka między nas. Ale niech mu już będzie. Niech korzysta, póki może. Za chwilę wezmę Serathiona ze sobą, i to na dłuższą chwilę, dlatego już mu odpuszczę. Wyjątkowo, niech zna moje dobre serce. Bo kimże jestem, jak nie usposobieniem miłosierdzia. 
– Ktoś tu ma idealne poczucie czasu – mruknąłem, wolną dłonią obejmując moją Różyczkę. Łóżko w końcu nie było jakoś bardzo duże, Serathion był tuż przy mnie, czemu więc miałbym z tego nie korzystać? 
– Cwany jest po mnie – przyznał rozczulony, drapiąc tego grubaska pod bródką. 
– Mhm. A leniwy po mnie – mruknąłem rozbawiony, drażniąc jego ramię. – Że też wybiera od nas najgorsze cechy. 
– Przepraszam cię bardzo, ale jak najgorsze cechy? Bycie cwanym w tym świecie jest naprawdę bardzo ważne. I ty coś o tym wiesz, prawda? Nie bez powodu tak strasznie przedłużasz tę chwilę... prawda? – zapytał, odwracając się w moją stronę. Oczywiście, że zauważył. Zdziwiłbym się, jakby nie zauważył. 
– Dbam tylko o nas. Im dłużej przedłużamy tę chwilę, tym lepiej później, prawda? – zapytałem rozbawiony, kreśląc na jego ramieniu kółeczka kciukiem. 
– Teraz z ciebie taki znawca seksu? – zapytał, a kąciki jego ust drgnęły w lekkim uśmiechu. 
– Na pewno jestem większym znawcą niż jeszcze parę tygodni temu – podsunąłem. Zdawałem sobie sprawę, że jeszcze trochę mi brakowało do jego poziomu. A nawet więcej niż trochę. Jeszcze niektóre jego reakcje mnie zaskakiwały, dalej uczyłem się jego ciała. Nadrabiałem jednak zaangażowaniem, co mu się bardzo podobało. Z każdym kolejnym naszym razem robię się coraz lepszy, nieskromnie muszę przyznać. 
– Racja, jeszcze chwila i będziesz znawcą światowym – zaśmiał się cicho, skupiając się na kociaku. Szczęściarz. Gdybym nie puścił wtedy Serathiona na zewnątrz samego, nie byłoby na tym świecie. 
– Aby zostać znawcą światowym, musiałbym chyba skorzystać z propozycji od tych wszystkich kobiet, które to tak strasznie są mną zainteresowane. A na to nie mam ochoty. Za to z chęcią zostanę znawcą pięknej Różyczki – odpowiedziałem, nachylając się do niego, by móc złożyć na jego policzku pocałunek. – Idę przygotować kąpiel. Zapraszam za kilka minut – dodałem, odstawiając pusty kubek na szafkę. Rano odniosę go na dół. I tak będę musiał tak zejść, i tak, więc zrobię to przy okazji. 
Kiedy tylko znalazłem się w łazience, pierwsze co to zapaliłem parę świeczek, by móc tu cokolwiek widzieć. Przy nalewaniu wody zacząłem się tak zastanawiać, czy może nie powinniśmy trochę przyspieszyć naszej chwili bliskości? Futerko już zaczął nami przejawiać zainteresowanie. I coś czułem, że kiedy wrócimy do łóżka, znów do nas przyjdzie. To już lepiej, aby przyszedł, jak będziemy kłaść się spać... znaczy, jak ja będę szedł spać. Nie wiem, jak Serathion może tak żyć. Nie ma przecież kiedy odpocząć od własnych myśli. Ja bym chyba zwariował. Musiałbym znaleźć jakąś alternatywę do snu. Może medytację? To ponoć pomaga, ale nigdy się nie przekonałem. Nie mam na takie rzeczy czasu. 
– Pamiętaj o dodaniu odpowiedniego olejku – usłyszałem za sobą i zaraz poczułem drobne, chłodne dłonie na moich ramionach. To mu wyszło, w ogóle go nie usłyszałem, a to nieczęsto mi się zdarza. 
– Pamiętam. Jakby było ciepło, może pokusiłbym się o płatki róży do wody – puściłem mu oczko. W tej chwili mieliśmy jednak jedną różę, i to tak niebotycznie drogą, że w życiu bym jej nie zniszczył. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz