środa, 4 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Przez krótką chwilę analizowałem jego wypowiedź, zastanawiając się, czy aby na pewno nie ma zbyt wygórowanych oczekiwań wobec tego małego kota, który był z nami dopiero od trzech, może czterech dni. To przecież logiczne, potrzebuje uwagi, bliskości, czułości. Chce być w centrum zainteresowania. To minie… a przynajmniej tak mi się wydawało.
- Daj mu czas. Musi się przyzwyczaić. Może za jakiś czas nie będzie aż tak atencyjny - Stwierdziłem, otulając ciało ręcznikiem, gdy tylko opuściliśmy bali.
- Oby. Jeden atencjusz zdecydowanie mi wystarczy - Rzucił, odwracając się w moją stronę, by obdarzyć mnie tym uśmiechem, który znałem aż za dobrze.
Prychnąłem cicho, sięgając po jego koszulę i narzucając ją na swoje ciało. Niech się cieszy. Jestem atencyjny i właśnie dzięki temu ma wszystko. Ma mnie. Ma partnera, którego inni mogliby mu tylko zazdrościć. Ma bliskość, dotyk, seks, którego zapewne nigdy by nie zaznał… bo przecież jako łowca nie może się zakochać.
Parsknąłem w myślach na to absurdalne przekonanie. Oczywiście, że mógł się zakochać. Jak każdy. A jednak wciąż się przed tym bronił, uparcie, jakby uczucie było słabością, a nie przywilejem.
Może właśnie tak miało być. Dzięki temu to ja go mam. I będę miał tak długo, jak tylko jego kruche życie mi na to pozwoli.
- Nie narzekaj. Kochasz mnie, a więc akceptujesz to, że jestem małym atencjuszem - Stwierdziłem rozbawiony, wypuszczając wodę z bali i ruszając w stronę łóżka.
- No tak… kocham cię, kocham - Przyznał z teatralnym westchnieniem. - I raczej się to nie zmieni. Chyba że mnie zdenerwujesz - Wtedy bardzo się zemszczę. - Na te słowa uśmiechnąłem się zadziornie, unosząc lekko głowę i pozwalając, by w półmroku błysnęły moje wampirze kły.
- Tak? Zemścisz się? - Zapytałem przeciągle. - Chciałbym to zobaczyć… a może nawet poczuć. - Zadrwiłem cicho, opadając na łóżko i zerkając w bok,  dokładnie w chwili, gdy mój kociak jednym zwinnym skokiem wskoczył na pościel. Głośno mrucząc, bez cienia skrupułów zajął miejsce należące do Eliana, zwijając się w kulkę jakby od zawsze było jego.
Uniosłem brew z satysfakcją, a w kącikach ust zatańczył mi rozbawiony uśmiech.
Mój partner westchnął cicho, po czym podszedł do łóżka i bez większego ceremoniału sięgnął po kociaka. Ten natychmiast zaprotestował, wyglądając na śmiertelnie oburzonego, w końcu dopiero co zdążył się wygodnie ułożyć, a już ktoś bez skrupułów spychał go na bok.
- Oj nie, mój drogi - Mruknął Elian z rozbawieniem, zwracając się bezpośrednio do zwierzaka. - Ty śpisz tu. To miejsce jest moje. A on… - Urwał na chwilę, kładąc się obok mnie i przyciągając do siebie zdecydowanym ruchem - Jest mój. - Przytulił mnie mocno, niemal demonstracyjnie, jakby chciał dać kociakowi jasno do zrozumienia, że nie ma tu najmniejszych szans ani pola do negocjacji. Zwierzak zamruczał niezadowolony, ale ostatecznie poddał się losowi, zwijając się z boku.
Uśmiechnąłem się pod nosem, wtulając się jeszcze bliżej. Wyglądało na to, że tej nocy walka o miejsce i o uwagę została definitywnie rozstrzygnięta.
- Niesamowita walka o terytorium - Stwierdziłem rozbawiony, obserwując z satysfakcją całą tę scenę.
- Cóż… niech wie, gdzie jego miejsce - Mruknął, wsuwając nos w moje włosy, jakby sam chciał zaznaczyć własne terytorium.
Parsknąłem cicho, czując jak jego ramiona zamykają się wokół mnie.
- Wasza relacja jest dla mnie zupełnie nie do odgadnięcia - Dodałem półżartem, chowając się głębiej w jego objęciach.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz