Musiałem głęboko wciągnąć powietrze do płuc, zmuszając się do spokoju. Tylko w ten sposób mogłem dojść do siebie i spróbować z nim porozmawiać. W przeciwnym razie ogarnęłaby mnie panika, a on i tak nie byłby w stanie wywnioskować z mojego chaosu niczego sensownego. Przecież nie o to chodziło.
- Słyszałem Done - Zacząłem w końcu - Mówiła, że Elian zamieszkuje jeden z pokoi. Nie podała, który dokładnie, ale wspomniała, że jesteś łowcą i że zapewne również interesuje cię sprawa tego wampira.
Wyjaśniłem wszystko słowo w słowo, dokładnie tak, jak przekazała to kobieta, nie dodając nic od siebie, nie ujmując ani jednego szczegółu.
Mój partner skinął głową i delikatnie pogładził moją dłoń, jakby tym jednym gestem chciał zatrzymać drżenie, którego nie potrafiłem ukryć.
- Nieważne, co by się działo - Wyszeptał spokojnie. - Trzymaj się planu, dobrze? Wtedy będziesz bezpieczny. Obiecuję, że o ciebie zadbam.
Pochylił się i pocałował mnie w czoło. Ten drobny gest sprawił, że napięcie w moim ciele na moment zelżało.
- Dobrze - Zgodziłem się cicho.
Tak naprawdę nie miałem lepszego wyjścia. Jeśli to miało nam pomóc, nie mogłem z nim dyskutować. On wiedział, co robi, a ja musiałem się dostosować, żeby niczego nie zepsuć. Żeby się nie wydać.
Elian objął mnie mocniej, przytrzymując w swoich ramionach, jakby chciał odgrodzić mnie od całego świata. Chciał, żebym czuł się bezpiecznie. Żebym nie bał się tego, co może nastąpić.
A mogło nastąpić naprawdę wiele.
Albo uda nam się ukryć prawdę to, że jestem wampirem, albo wszystko runie. Jaskinia runie. A on zostanie okrzyknięty najgorszym łowcą, jaki kiedykolwiek istniał.
W milczeniu wsłuchiwałem się w otoczenie, które zmieniało się z sekundy na sekundę. Słyszałem wszystko. Każde skrzypnięcie podłogi, każde wypowiedziane półgłosem słowo, każdy dźwięk dobiegający z dołu. A potem kroki. Wyraźne, pewne, zbliżające się wprost do naszego pokoju.
- Idzie tu - Wyszeptałem, zaciskając dłonie na nadgarstkach mojego partnera, jakbym w ten sposób mógł zatrzymać narastający niepokój.
- Spokojnie - Odpowiedział cicho. - Rób tylko to, co ci kazałem, a wszystko będzie dobrze. Nie musisz się bać. - Zapewniał mnie o tym, tonem który sam w sobie był obietnicą. Wstał z łóżka dokładnie w chwili, gdy rozległo się ciche pukanie do drzwi.
Skinąłem delikatnie głową i położyłem się z powrotem do łóżka wtulając twarz w poduszkę.
Udawałem, że śpię choć moje ciało było napięte do granic możliwości.
Elian podszedł do drzwi i otworzył je powoli, bez pośpiechu, jakby nic złego nie mogło się wydarzyć.
- Dzień dobry. Mam na imię James - Odezwał się nieznajomy. - Chciałbym porozmawiać o moich podejrzeniach związanych z wampirem. - Słyszałem, jak Elian wpuszcza go do środka nie znajomego, pozwalając mu wejść do pokoju. Każdy dźwięk odbijał się echem w mojej głowie.
To był moment, w którym musiałem odegrać swoją rolę.
Zrobiłem dokładnie to, co polecił mi mój partner. Powoli podniosłem się z łóżka, udając zmęczonego i zaspane. Przeciągnąłem się leniwie, jak ktoś wyrwany ze snu w najmniej odpowiedniej chwili, po czym zszedłem z materaca.
Rzuciłem tylko krótkie, obojętne spojrzenie nieznajomemu mężczyźnie i bez słowa skierowałem się do łazienki.
Nie chciałem z nim rozmawiać.
Owszem, lubiłem uwagę, ale nie tę. Tej atencji nie chciałem wcale.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz