Mimo, że już trochę czasu minęło, odkąd jesteśmy w tak zwanym związku, dalej mnie to dziwi. Zdecydowanie nie powinno mieć to miejsca. Pożądanie może i mogło by mieć, ale miłość? To było zdecydowanie mało profesjonalne. Teraz, niestety, było już na to za późno. Ja oddałem się całkowicie temu uczuciu, on, patrząc na to, jak mnie szukał pomimo czekającego na niego niebezpieczeństwa, też całkowicie we mnie przepadł. Oboje jesteśmy siebie warci. Jeden beznadziejnie zakochany w drugim. I później mamy problem, on zbyt bardzo przejmuje się mną, ja przejmuję się nim i nie możemy się skupić na swoich zadaniach.
- Ja ciebie też kocham – odpowiedziałem, wsuwając nos w jego włosy. Po ostatnich zdaniach musiałem się trochę się uspokoić. Że też w ogóle zaproponował, by on był na górze... nie, nie podobało mi się to w ogóle. Wolałem, kiedy ja robiłem wszystko tak, jak chciałem. Wybierałem, gdzie, jak, w jakiej pozycji, jak szybko... i przy okazji, doskonale go widziałem. A to mnie podniecało najbardziej.
- Nie zastanawiasz się czasem, jakby zareagowali twoi najbliżsi na taki związek? - zapytał, co mnie zaskoczyło. Ale go teraz wzięło na rozmyślanie.
- Nie mam żyjących najbliższych, dlatego nie, nie zastanawiam się – powiedziałem bez zbędnego rozmyślania. Wszyscy, których uważałem za najbliższych, już nie żyją. Moja mama, mentor... z ich zdaniem mógłbym się trochę liczyć. Trochę. Bądź co bądź, to jednak moje życie, nikt mi go nie będzie układał, ani ja nie zamierzam go układać pod czyjeś widzimisię.
- A Dona? - zapytał, co mnie zaskoczyło. Nie sądziłem, że według niego jest dla mnie kimś bliskim. - Nie jest dla ciebie kimś bliskim?
- Nie jest kimś na tyle bliskim, bym chodził do niej po radę. Pomogłem jej, stanąłem w obronie jej i jej córki, za co jest mi wdzięczna. To wszystko. Zresztą, już doskonale wiem, co myśli o naszym związku już teraz. A gdyby się dowiedziała, że jesteś wampirem, na pewno próbowałaby mi wybić tę relację z głowy – wzruszyłem ramionami.
- A gdyby twoi najbliżsi żyli? - spytał, co mnie zaskoczyło.
- Gdyby żyli... ciężko mi stwierdzić. Mojemu mentorowi byś się na pewno nie spodobał, ale to chyba oczywiste. Natomiast jak chodzi o moją mamę... nie mam pojęcia. Zgaduję, że każda matka chciałaby szczęścia dla swojego dziecka, przynajmniej tak mi się wydaje. Idąc tym tropem, pewnie patrzyłaby na moje uczucia – powiedziałem tak, jak mi się wydawało. - A co z twoimi rodzicami? Zaakceptowaliby łowcę jako twojego partnera? - zapytałem, unosząc delikatnie brew. Mało mówił o swoich rodzicach. Też na to nie naciskałem, to była świeża rana, i nie chciałem naciskać. Ale jak sam poruszył taki temat, to chyba nic złego, jak go o to zapytam.
<Różyczko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz