Zachowanie mojego męża było dla mnie wielkim zaskoczeniem. On się raczej tak nie zachowywał. Nie, kiedy wie, że nic z tego nie będzie. Owszem, zdarzało mu się mnie drażnić, ale w taki lekki sposób, nieco mojej podbrzusze, moją klatkę owszem, ale żeby tak bezwstydnie zabierać się za męczenie mojego przyjaciela? Oj, nieładnie z jego strony. Nie pozwoliłem sobie na pogrążenie w tej chwili. Chwyciłem jego nadgarstek, uniemożliwiając mu dalszy ruch.
– Ktoś tu się mocno zagalopował, co? – rzuciłem, patrząc na jego odbicie w lustrze. Mimo, że starał się utrzymać neutralną minę, zdradzały go drgające kąciki ust. Mój mały cwaniak.
– Co, miło ci tak teraz? – spytał, unosząc jedną brew.
– No właśnie miło. Zbyt miło – powiedziałem, wyjmując jego dłoń z moich spodni. To wszystko było bardzo przyjemne, owszem, jednakże jeżeli pozwoliłbym mu na jeszcze chwilę takiego pieszczenia, mógłbym się nie powstrzymać. A na to nie możemy sobie pozwolić. Trzeba być przecież grzecznym w święta, tak? Bo ten cały Mikołaj nie przyjdzie. Chociaż, do nas już chyba przyszedł, skoro dostaliśmy prezenty... no, ale nie chcę gorszyć dzieciaków. Już tak czasem krzywią się, kiedy się po prostu grzecznie całujemy. Z seksem się mogę wstrzymywać, ale nie z pocałunkami.
– Właśnie. Już wiesz, co ja czułem – odpowiedział. A więc zemsta... Bardzo niesprawiedliwa zemsta. Jak ja go drażniłem, nie robiłem tego tak bezpośrednio. A to, że jego ciało reagowało bardziej niż moje... cóż, nie moja wina, że jest takie wrażliwe. Czasem po prostu się do niego przytulam, a on już drży. I co ja mam z nim zrobić, nie przytulać się? Bez tego bym nie przeżył.
– Nie zgadzam się. Patrząc na to, jak wrażliwy jesteś, czułeś to znacznie mocniej – powiedziałem rozbawiony, całując go delikatnie w policzek. – Ale za to drażnienie czeka cię kara. W odpowiednim momencie – dodałem, odwracając się w jego stronę i chwytając jego podbródek. Niech wie, że ja nie zapominam, nawet takich drobnych rzeczy.
– Ojej, jaki z ciebie straszny demon – odpowiedział, udając przejętego. – Chyba będę drżał w strachu przed tym dniem.
– I dobrze. Jestem w końcu wielkim złym demonem. Musisz się mnie bać – poleciłem mu, w końcu się odsuwając od niego. – No już, skarbie. Pora się umyć, tak? Musisz się pięknie prezentować, chociaż ty.
– Chociaż ja? A ty to co? – spytał, marszcząc brwi.
– A ja jestem tu tylko od chronienia cię, a nie od ładnego wyglądania – powiedziałem zgodnie z prawdą. Jestem od tego, by nikt ich nie tknął, by żaden demon się tutaj nie zbliżył. A do tego nie trzeba ładnie wyglądać. – Poza tym, z chęcią cię dzisiaj uczeszę. Tym razem zrobię coś innego z twoimi włosami... na co miałbyś ochotę? – spytałem, całkowicie zmieniając temat. Musiałem zapomnieć o jego dłoni na moim przyjacielu. Najwyższa pora skupić swoje myśli na czymś innym. Gdyby tylko dzieciaki wyszły na jeden dzień... albo chociaż na parę godzin, już ja bym mu pokazał.
<Owieczko? c;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz