niedziela, 22 lutego 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Nie zgadzałem się z nim. Wszystko da się przykupić. Tego jego mądrego kociaka, który to chodzi własnymi drogami i nie da się przekupić, przekupiłem jedzeniem, i ciepłem. Może faktycznie byłby o mnie zazdrosny... zwierzaki potrafią być absorbujące, i koty, i psy. Ale to nic. Na razie i tak na psa nie możemy sobie pozwolić. Znaczy się, na kota też nie mogliśmy, i takiego mamy, więc kto wie...? Na razie jednak nic tego zapowiada, i tym się będę kierował. Zwierzaki to dodatkowy kłopot, zobowiązanie. Wystarczy mi ten jeden kociak, i Serathion mi w zupełności wystarczają. To już i tak za dużo jak na mnie. Miałem sobie żyć bez żadnych zobowiązań, i co? Średnio mi to moje własne postanowienie wyszło. 
- Nie przypominam sobie, by tak wyglądało to, o co poprosiłem – mruknąłem, chwytając za sztućce. Musiałem oczyścić mięso z sosu i nadmiaru przypraw, by Futerku nic się nie stało. - Musi być naprawdę zdenerwowana. Jak ostatnim razem z nią rozmawiałem, była bardzo miła. Niesamowite, jak ją denerwujesz. 
- Tak już moja aura działa na ludzi – uśmiechnął się niewinnie, niespecjalnie zrażony. - Mogę pójść poprosić o zmianę. 
- Lepiej jej się nie pokazuj przez najbliższe kilka dni. Nie chciałbym, by nas wyrzuciła. Dźwiganie tych wszystkich tobołów w zimnie, i z tymi wszystkimi ranami jakoś mnie optymizmem nie napawa – poprosiłem, podając pierwszy kęs mięsa kociakowi, który od razu się na niego rzucił, jakby nie jadł wieczności. Też coś skubnę, żeby nie było, ale zrobię to tylko dlatego, by jedzenie się nie zmarnowało. Na pewno tego wszystkiego nie zjem, ale coś tam skubnę. 
- Nie wyrzuci cię. Nie w takim stanie – odpowiedział spokojnie, pewny siebie. - Ale ja bym cię wyrzucił, gdybyś przyprowadził jakiegoś głupiego psa do domu. 
- W porządku. Zatem przyprowadzę mądrego – powiedziałem rozbawiony, na co posłał mi lodowate spojrzenie. - No już, nie złość się. To było czysto hipotetyczne. W zupełności wystarczasz mi ty, i ten kot. Na więcej mnie nie stać – odparłem, skupiając się całkowicie na karmieniu kociaka. 
- Ja już znam te twoje hipotetyczne. Zanim się nie obejrzę, a już będziemy mieć kolejną, zaślinioną gębę do wykarmienia – burknął, nagle jakiś taki strasznie zły. 
- Jak już się tak bardzo śliny czepiasz, to Futerko też się ślini. Strasznie. Niejeden pies mógłby mu tego zazdrościć – zauważyłem, rzucając mu rozbawione spojrzenie. Ale on by mnie chyba teraz zjadł za to. - Naprawdę możesz być spokojny. Przyzwyczaiłem się do myśli, że posiadanie psa pozostanie tylko i wyłącznie moim dziecięcym marzeniem. 
- Nawet nie próbuj mnie brać na litość. 
- Nie biorę. Stwierdzam fakt. A ty już się przestań się tak burzyć. Zdecydowanie lepiej wyglądasz bez tego grymasu na buzi – dodałem, uśmiechając się do niego łagodnie. Jedno niewinne pytanie, a on już tak oburzony. To niepodobne do niego. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz