poniedziałek, 9 lutego 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Na jego słowa cicho westchnąłem. Nie podobało mi się to. Tak jak myślałem, każde schwytanie wampira jest problematyczne... ale faktycznie, na zleceniu mignęła mi pieczęć Durandów. Oznaczało to, że o te cudownie duże pieniądze są picem na wodę, delikatnie go przed tym ostrzegłem, ale nie wiem, czy go to przekonało. Pieniądze przysłaniają logiczne myślenie. A to mnie oskarżał o patrzenie tylko na pieniądze, a sam co robił? Wszyscy wpadamy w tę samą pułapkę. 
- Mignęła mi się na zleceniu ich pieczęć. A to oznacza, że młody się pcha w paszczę lwa – cicho westchnąłem, czując rozdarcie. Jest głupi, ale nie oznacza to, że zasługuje na śmierć. - W takim razie najlepiej tego wampira trzeba będzie zabić. 
- Mówiłeś mu, że cię oszukali? - zapytał, na co kiwnąłem głową. - I co on na to?
- Że musiałem nie dotrzymać jakichś warunków umowy, bo przecież oni są znani i poważani – wyjaśniłem, na co Serathion westchnął cicho. - Jak go zostawię samego, to przecież to jak skazanie go na śmierć. 
- O jednego łowcę mniej na świecie, to chyba nie takie złe – mruknął. 
- Wiem, że dla ciebie łowcy są tylko i wyłącznie tymi złymi, ale w tej sprawie to twój rodak powoduje więcej zła. Należałoby się go pozbyć – odpowiedziałem spokojnie, co ewidentnie się mu nie spodobało. 
- Super, a czemu ty to musisz robić? - spytał niezadowolony, marszcząc brwi. 
- Bo tak się składa, że jestem łowcą, skarbie. Muszę się ubrać i idziemy zrobić zwiad. Znasz go trochę, może masz jakiś pomysł, gdzie może się znajdować? Jaką kryjówkę by wybrał? - zapytałem, chcąc wiedzieć o tym wampirze jak najwięcej. To mi wtedy bardzo pomoże nie stać się jego obiadem. 
- Zaczarowałby kogoś i ukrył się gdzieś, gdzie byłyby jakiekolwiek standardy. Nie zniżyłby się do czołgania się po kanałach, to nie w jego stylu – powiedział w końcu, chociaż ewidentnie niezadowolony. - Nie podoba mi się, że chcesz się tym zająć. Raz już zabrałeś się za walkę z wampirem i co? Omal nie zginąłeś. 
- A to nawet nie był wampir – zauważyłem zgodnie z prawdą, nieco rozbawiony. Za bardzo się martwi, dlatego jest taki niezadowolony. - Mówiłem ci, że musisz być gotowy na takie rzeczy. 
- Na to gotowy  nigdy nie będę – odpowiedział, przytulając się do mnie mocno. - Draven... jest naprawę niebezpieczny. 
- Draven? - powtórzyłem, marszcząc brwi. Z tego, co kojarzyłem, tak brzmiało jego nazwisko. - To jakaś twoja rodzina?
- Wszystkie wyższe wampiry mają wspólny mianownik w rodzinie. Ale nie jest żadnym bliskim krewnym, na szczęście. Tak okrutnego krewnego w życiu nie chciałbym mieć – przyznał, przygryzając dolną wargę. 
- No, to problem rozwiązany. Pozbędziemy się go, jeden zły typ zniknie z powierzchni ziemi, łowca sobie pójdzie i będziesz bezpieczny zarówno ty, jak i inni ludzie  - zdecydowałem, łagodnie się do niego uśmiechając. Byłem profesjonalistą, nie musi się martwić. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz