środa, 11 lutego 2026

Od Haru CD Daisuke

Postanowiłem przygotować mu coś słodkiego. Nie ciasto, nie tort, to trwałoby zbyt długo, a ja chciałem, żeby to było coś spontanicznego, od serca. Pomyślałem o deserze. Najlepiej czekoladowym, bo właśnie takie lubił najbardziej. Czekolada zawsze poprawiała mu humor. A może dodać do tego odrobinę owoców? Tak… owoce będą idealne. Przełamią słodycz, dodadzą świeżości i lekkości.
Deser z owocami i czekoladą z bitą śmietaną, zdecydowanie to było to, co chciałem dla niego przygotować.
Na szczęście w naszej kuchni nigdy niczego nie brakowało. Mój mąż a raczej wynajęty przez niego kucharz, dbał o to, by zawsze była pełna, świeżych owoców, warzyw, produktów, o których inni mogli tylko marzyć. Był człowiekiem majętnym, a bogactwo sprawiało, że nawet zimą mogliśmy cieszyć się truskawkami i malinami, tak soczystymi i pachnącymi, jakby dopiero co zostały zerwane w letnim słońcu. Wiem, że dla wielu byłyby one luksusem nie do zdobycia o tej porze roku, a jednak u nas były czymś zupełnie zwyczajnym.
Choć często powtarzał, że to, co jego, jest również moje, w głębi serca zawsze jakoś to rozdzielałem. Wszystko wydawało mi się należeć do niego ten dom, te pieniądze, całe to bogactwo. Ja przecież nie zrobiłem nic, by na to zasłużyć… a przynajmniej tak sobie wmawiałem. Nigdy nie potrzebowałem tych wszystkich dóbr. Wystarczyłoby mi wygodne łóżko, zwykły koc i spokój. Nie byłem osobą wymagającą. Wystarczały mi drobne gesty, ciepło drugiego człowieka i świadomość, że ktoś czeka na mnie przy wspólnym stole.
Może właśnie dlatego ten deser był dla mnie czymś więcej niż tylko słodką przekąską. Był moim sposobem, by okazać wdzięczność. By pokazać, że choć nie przynoszę do tego domu majątku, mogę wnieść coś innego troskę, czułość i odrobinę słodyczy.
Zadowolony z przygotowanego deseru dla mojego panicza, postanowiłem zrobić mu jeszcze gorącą herbatę. Bez cukru, bez żadnych dodatków. Wystarczająco dużo słodyczy będzie już w samym deserze, nie trzeba przesadzać. Nadmiar nigdy nie jest dobry, a ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
Nie chcę, żeby później znowu mówił, że czuje się gruby, brzydki czy niewystarczający. Tych wszystkich słów nawet nie chcę powtarzać, nie mają sensu i nie mają w sobie ani odrobiny prawdy. Dla mnie jest piękny. Zawsze był.
Jest wciąż smukły, delikatny, po prostu jego ciało się zmienia. To naturalne. Noszenie pod sercem naszych dzieci to przecież coś niezwykłego, coś, co wymaga siły. Jestem wręcz pewien, że gdy tylko urodzi, znów będzie wyglądał tak jak dawniej, choć dla mnie wcale nie musi. I tak jest najpiękniejszy.
Wiem jednak, że on sam patrzy na siebie surowiej. Dlatego staram się dbać o takie drobiazgi. Mniej cukru. Więcej czułości. Ciepła herbata w dłoniach, deser przygotowany z myślą o nim, delikatny pocałunek w skroń, gdy zmęczony przymknie oczy.
Chcę, żeby czuł się kochany. Bez względu na wszystko.
Gotowy z herbatą i deserem w dłoniach, ruszyłem w stronę mojego panicza. Chciałem obdarować go odrobiną słodyczy w dniu jego urodzin, niech choć przez chwilę będzie po prostu szczęśliwy i poczuje się naprawdę doceniony. Bo tylko on jest teraz dla mnie najważniejszy.
- Proszę… deser i herbata dla mojego ślicznego panicza - Odezwałem się cicho, z delikatnym uśmiechem, podając mu filiżankę i pucharek pełen słodyczy.

<Panicznu? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz