środa, 25 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Gdy Elian poszedł coś zjeść, postanowiłem w końcu poświęcić chwilę samemu sobie. Dawno nie pozwoliłem sobie na prawdziwy relaks, a skoro już nawet on stwierdził, że nie pachnę tak, jak powinienem, uznałem to za wyraźny sygnał, że trochę się zaniedbałem. Może jako wampir nie muszę myć się codziennie, nie pocę się, nie brudzę w ludzkim znaczeniu tego słowa, ale to wcale nie oznacza, że mogę całkowicie zrezygnować z kąpieli. Zwłaszcza że je uwielbiam. Ciepła woda, cisza i zapach róży… jeśli mam okazję znów pachnieć delikatnie i szlachetnie, dlaczego miałbym z niej nie skorzystać?
- Bądź grzeczny, maluchu - Zwróciłem się do kociaka, delikatnie głaszcząc go za uszkiem. Nie chciałem mieć towarzystwa w łazience, a już na pewno nie w postaci ciekawskiego zwierzaka, który mógłby uznać wannę za nowe miejsce do eksploracji.
Kociak spojrzał na mnie tak, jakby próbował coś powiedzieć. Choć z jego pyszczka nie wydobyło się żadne miauknięcie, w jego oczach było więcej wymowy niż w tysiącu słów. Był zaskakująco inteligentny, tego nie można było mu odmówić.
Zostawiłem go w pokoju, mając nadzieję, że nie będzie drapał w drzwi ani miauczał pod nimi, domagając się wejścia. Niezależnie od jego protestów, tym razem nie zamierzałem ustąpić.
Zamknąłem drzwi na klucz i zająłem się sobą. Odkręciłem wodę, pozwalając, by wanna powoli wypełniała się ciepłem i parą. Zdjąłem ubrania, a do wody wlałem kilka kropel różanego olejku. Subtelny, kwiatowy aromat niemal natychmiast rozszedł się po łazience, otulając mnie miękko i kojąco.
Kiedy w końcu zanurzyłem ciało w wodzie, poczułem, jak napięcie powoli ze mnie uchodzi. Ciepło objęło mnie w całości, a świat za drzwiami przestał istnieć. To był czas tylko dla mnie, bez rozmów, bez spojrzeń, bez oczekiwań. Tylko cisza, zapach róży i spokojny oddech.
I właśnie tego potrzebowałem najbardziej.
Kąpiel zajęła mi trochę czasu, ale tylko dlatego, że mój partner wciąż nie wracał. Skoro miałem chwilę, pozwoliłem sobie naprawdę się zrelaksować i odetchnąć, podczas gdy on spokojnie spożywał swój posiłek. Ciepła woda otulała mnie miękko, a zapach róży unosił się w powietrzu, tworząc wokół mnie subtelną, niemal intymną aurę.
Kiedy jednak usłyszałem jego kroki dochodzące z holu, serce zabiło mi nieco szybciej. Ten dźwięk rozpoznałbym wszędzie.
Nie zwlekając, opuściłem wannę. Starannie otarłem ciało miękkim ręcznikiem, pozwalając, by ciepło wciąż utrzymywało się na skórze. Sięgnąłem po koszulę, oczywiście jego koszulę. Materiał był odrobinę za duży, opadał luźno na ramiona, ale właśnie to sprawiało, że czułem się w niej… dobrze. Bezpiecznie. Pachniała nim, a teraz miała pachnieć także różą. Chciałem wyglądać pięknie. I pachnieć tak, jak sobie tego życzył.
Gdy Elian wrócił do pokoju, siedziałem już na łóżku. Czekałem na niego, na jego obecność, na jego spojrzenie, na ciepło, które wnosił ze sobą do każdego pomieszczenia. Przyzwyczaiłem się do jego towarzystwa bardziej, niż kiedykolwiek przypuszczałem. Stał się czymś oczywistym, niezbędnym.
Bez niego cisza byłaby zbyt głośna.
Czasami zastanawiam się, jak wyglądałoby moje istnienie, gdyby nie było go przy mnie. I za każdym razem dochodzę do tego samego wniosku, byłoby znacznie trudniejsze. O wiele bardziej puste.
Dlatego kiedy tylko przekroczył próg pokoju, poczułem ulgę. Był tutaj. A to wystarczało, dając spokój i poczucie szczęścia.
- I jak tam? Dona znów próbowała namówić cię na zerwanie ze mną? - Zapytałem, doskonale wiedząc że była do tego zdolna.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz