sobota, 7 lutego 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Umyłem się dokładnie, dbając o to, by moje ciało było czyste. Doskonale wiedziałem, jak wrażliwy jest nosek mojego partnera. Niech się cieszy, że dbam o takie szczególiki, i patrzę na to, jak pachnę. Podczas podróży będzie znacznie gorzej, bo nie każdego dnia będziemy zatrzymywać się w gospodzie. Czasem nawet nie będziemy w pobliżu rzeki, a w takich warunkach ciężko się będzie człowiekowi wykąpać. I czy tego będzie chciał czy nie, będzie mnie musiał znosić. 
W końcu opuściłem łazienkę, z ręcznikiem przepasanym na biodrach. Trochę zbyt szybko się udałem do łazienki, zapomniałem o ubraniach... ale co to za problem? Przecież, on mnie widział nie raz i w ubraniach, i bez. A jak trochę sobie popatrzy, to się nic nie stanie. 
– Co to za mina? – spytałem, kiedy tylko wyszedłem z łazienki. 
– Chyba będziesz mieć gościa – wyszeptał, ewidentnie przerażony. Delikatnie zmarszczyłem brwi. 
– Jakiego gościa? – zapytałem, nic nie rozumiejąc. 
– Rozmawiają na dole coś o łowcy. Pewnie chce cię odwiedzić. Czuję to – wyznał, przerażony. Pokiwałem spokojnie głową, intensywnie myśląc nad tym, co zrobić. Nie mogę mu przecież nie otworzyć. A może Serathionowi coś się pomyliło? Powinienem jednak przygotować się na najgorsze. 
– W porządku. Załóż pierścionek, i połóż się na łóżku tak, jakbyś spał. Jeżeli tutaj wejdzie, udaj, że cię to wybudziło, może wymamrotał niby zaspany, i idź do łazienki. Odsunę wtedy zasłony, żeby nie było, że siedzimy w całkowitej ciemności – powiedziałem spokojnie. Teraz jednak nie wyglądał na przekonanego. 
– Jak ja nie wiem, jak grać zaspanego. W życiu nie byłem zaspany. Nie wiem, jak to jest być zmęczonym – powiedział, coraz bardziej panikując. Spokojnie do niego podszedłem, usiadłem na łóżku i chwyciłem jego dłonie, po czym ucałowałem ich wierzch. 
– Hej, spokojnie. Przecież. Widziałeś mnie nie raz wybudzonym ze snu, tak? Obserwowałeś ludzi wystarczająco długo. Dasz radę – mówiłem spokojnie, oczywiście w niego wierząc. – Nie zwróci na ciebie większej uwagi. Nie pozwolę przecież, by jakiś facet patrzył na moją Różyczkę, kiedy ta jest jedynie w mojej koszuli – dodałem, gładząc jego policzek. 
– Ale jak coś pójdzie nie tak...? Od razu zauważy – zaczął, dalej niepewny swoich umiejętności. 
– Pozwól, że ja się tym zajmę. Ty będziesz tylko tłem. Chyba sobie poradzisz bez spojrzeń i aplauzów, co? – dodałem żartobliwie, chcąc go trochę rozweselić. Niech się tak nie martwi. Chwyciłem za pierścionek, który był na szafce nocnej, i nałożyłem go na jeden z jego palców, zakrywając wampirze ja. Wyglądał zupełnie jak człowiek. Jeżeli będzie miał z nim styczność przez chwilę, w ogóle się nie zorientuje, kim jest. Jedyne, co go możesz zdradzić, to zdenerwowanie. W końcu, dlaczego miałby się denerwować? 
– Ten jeden raz będę musiał, chociaż ten brak atencji mi będziesz musiał wynagrodzić – odbił piłeczkę, uśmiechając się smutno. 
– Wynagrodzę nawet z nawiązką. Na jakiej podstawie w ogóle stwierdziłeś, że będziemy mieć gościa? Co słyszałeś? – zapytałem, wpierw oczywiście musząc wszystkiego się dowiedzieć, nim sam się ogarnę. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz