poniedziałek, 2 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Odwróciłem głowę w stronę mojego partnera i uśmiechnąłem się do niego najładniej, jak tylko potrafiłem. Tym razem naprawdę się na niego nie obraziłem. Owszem, tamta dziewucha działała mi na nerwy, ale mimo wszystko czułem satysfakcję, bo to ja ostatecznie będę miał go przy sobie. Ona może co najwyżej o nim pomarzyć.
- No proszę, nie spodziewałem się tego - Stwierdził z lekkim rozbawieniem. - Myślałem, że się na mnie obrazisz. - Doskonale wiedziałem, czego mógł się obawiać, a jednak i tak, bardziej rozbawiony niż urażony, zapytałem, bo chciałem usłyszeć to z jego ust.
- A mam za co? - Dopytałem, a na moich wargach pojawił się drapieżny uśmiech. - Za to, że Lidia z tobą rozmawiała? Spokojnie, nie jest ze mną aż tak źle. Oczywiście drażni mnie jej osoba, ale to ja będę miał cię obok w łóżku, nie ona. I tylko to, choćby odrobinę, mnie uspokaja. - Otworzyłem drzwi, pozwalając mu wejść pierwszemu do pokoju.
- Ciekawe, czemu nie myślisz tak za każdym razem, gdy jakaś laska zwraca na mnie uwagę - Westchnął ciężko, przekraczając próg.
W środku czekał już nasz kociak. Futerko od razu zaczął się wydzierać, jakby nie jadł od tygodnia, a przecież dostał porcję całkiem niedawno. Mały głodomor. 
- Bo to nie jest każda dziewczyna - odezwałem się w końcu ciszej. - Ona czuje do ciebie coś więcej niż zauroczenie. Miłość. A świadomość, że nigdy cię nie będzie miała… daje mi chorą, ale jednak satysfakcję. - Nie ukrywałem jej. Drażni mnie, oczywiście że drażni, gdy inne dziewczyny zwracają na niego uwagę. Zazdrość siedzi we mnie głęboko, bo wiem, że tak naprawdę nigdy nie powinniśmy byli być razem i chyba właśnie dlatego znoszę to wszystko tak źle, tak intensywnie.
Mam jednak nadzieję, że z czasem się przyzwyczaję. Że on wytrzyma z moją zazdrością, która wcale nie jest jednostronna, bo gdyby jej w nim nie było, nie chodziłby ze mną na spacery, nie trzymałby mnie przy sobie tak uparcie.
Jesteśmy z siebie wspólnie godni.
I obaj chyba doskonale zdajemy sobie z tego sprawę.
-Jesteś okrutny - Westchnął, chwytając moją dłoń i pociągając mnie w stronę łóżka.
Elian opadł na nie bez oporu, odstawił kubek na bok i odwrócił głowę w moją stronę. Przyglądał mi się uważnie, z tym znajomym spojrzeniem, w którym mieszała się irytacja, rozbawienie i coś znacznie głębszego.
- Ja? Okrutny? - Uniosłem brew z udawaną niewinnością. - Jestem wampirem. Jak myślisz, jaki mogę być? Na pewno doskonały. I idealny. No i… doskonały - Dodałem, wyraźnie zadowolony z samego siebie.
Uśmiechnąłem się zadziornie i nachyliłem się ku niemu, skracając dzielącą nas odległość. Moje usta odnalazły jego w namiętnym, pewnym pocałunku  takim, który nie pozostawiał wątpliwości, że cokolwiek by o mnie nie myślał, i tak należymy do siebie bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.
Elian przyciągnął mnie bliżej siebie, pogłębiając pocałunek. Jego dłonie spoczęły na moich biodrach, a uścisk był pewny, zaborczy, dokładnie taki, który sprawiał, że na chwilę zapominałem o całym świecie.
Oderwałem się od jego ust niechętnie i spojrzałem mu prosto w oczy. Było w nich to znajome ciepło, zmieszane z czymś niebezpiecznie kuszącym.
- Masz ochotę na kąpiel… - Zacząłem spokojnie, przesuwając kciukiem po jego policzku - Czy od razu przejdziemy do konkretów? - Uśmiechnąłem się lekko, czekając na jego reakcję, doskonale wiedząc, że niezależnie od odpowiedzi i tak obaj już podjęliśmy decyzję.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz