piątek, 6 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Gdy tylko usłyszałem o łowcy, poczułem strach. Prawdziwy, szczery niepokój, taki, który ściska wnętrzności i nie pozwala złapać spokojnego oddechu. Bo tak naprawdę, kto nie bałby się łowcy podążającego tropem wampira? Tym bardziej, gdy tym wampirem jestem ja.
Nie spodziewałem się, że ktoś będzie mnie szukał. Oczywiście nie mam stuprocentowej pewności, że chodzi właśnie o mnie, być może poluje na kogoś innego, na innego wampira. Jednak gdyby gdziekolwiek w pobliżu rzeczywiście znajdował się któryś z moich pobratymców, wyczułbym go bez trudu. A tymczasem nie czuję nikogo. Pustka. Cisza. To może oznaczać tylko jedno, że łowca idzie moim tropem.
Zapewne uważa mnie za zagrożenie dla ludzi. Za potwora. A przecież prawda jest inna. Nie jestem agresywny ani nieobliczalny. Tak, jestem wampirem istotą, wobec której zawsze należy zachować ostrożność, której nie można ufać w stu procentach. Ale nie krzywdzę bez powodu. Nie poluję dla przyjemności. Nie zabijam.
Tym bardziej że moim partnerem jest człowiek. Łowca. Elian. I on nigdy by mi na to nie pozwolił.
To jednak rodzi kolejne pytanie, które nie daje mi spokoju: jak ten nowo przybyły łowca zareaguje, jeśli dowie się, że Elian, łowca wampirów, związał się z jednym z nich? Lepiej, żeby prawda nigdy nie wyszła na jaw. Dla dobra nas obu.
Będę musiał uważać. Na każde słowo, każdy gest, każde spojrzenie. Nawet moje zachowanie może wzbudzić podejrzenia, a tego nie mogę dopuścić. Na zewnątrz udaję, że wszystko jest w porządku, że nic się nie dzieje. Uśmiecham się, zachowuję spokój.
Ale w środku narasta niepokój.
Nie chcę, by przez łowcę, który być może przyszedł właśnie po mnie, mój partner musiał odejść. Tu jest mu dobrze. Tu jest bezpieczny. I nie pozwolę, by moja natura to zniszczyła.
Opadłem na łóżko, jak zwykle udając całkowitą obojętność. Z zewnątrz wyglądałem spokojnie, wręcz nieprzejęcie, lecz w rzeczywistości mój umysł pracował gorączkowo. Już układałem w głowie plan, a właściwie dziesiątki możliwych scenariuszy.
Co się stanie, jeśli łowca nas odnajdzie?
Jeśli przyjdzie tutaj, do tego miejsca, prosząc o pomoc?
A co, jeśli Elian mu odmówi?
To przecież byłoby podejrzane. Owszem, Elian zawsze pracuje sam i zwykle nie angażuje się we wspólne polowania, ale w tej konkretnej sytuacji inny łowca może oczekiwać od niego wsparcia. Zwłaszcza teraz, gdy głośno mówi się o wampirze grasującym gdzieś w pobliżu. Jeśli nie otrzyma pomocy, może zacząć zadawać pytania. Może dojść do wniosku, że Elian coś albo kogoś ukrywa.
A to byłoby niebezpieczne.
Tym bardziej że Elian, mimo swojego zawodu, wcale nie wygląda na przejętego tą sytuacją. Nie okazuje czujności, nie zdradza napięcia, nie zachowuje się jak ktoś, kto aktywnie tropi zagrożenie. Dla wprawnego oka łowcy mogłoby to być kolejnym sygnałem ostrzegawczym.
Leżałem więc nieruchomo, wpatrując się w sufit, starając się oddychać spokojnie. Na zewnątrz, cisza i pozorny spokój. W środku, narastający lęk i świadomość, że jeden błąd, jedno niewłaściwe zachowanie, może wystarczyć, by wszystko się posypało.
- Wiesz… - Zacząłem pozornie lekko, choć w środku wszystko miałem napięte jak struna. -;Skoro gdzieś w pobliżu ma krążyć zły, okrutny wampir, taki, przed którym wszyscy powinni się mieć na baczności… to dlaczego ty, jako łowca, wcale nie ruszasz na poszukiwania? - Zatrzymałem na nim wzrok, uważnie obserwując jego twarz. Każdy ruch, każde drgnięcie mięśni mogło zdradzić zbyt wiele, albo uratować nas oboje. - Czy to nie wygląda podejrzanie? - Dodałem ciszej. - Dopiero co dowiadujesz się, że coś takiego grasuje w okolicy, a chwilę później wracasz beztrosko do pokoju, jakbyś miał to wszystko… totalnie gdzieś. - Zawiesiłem głos, udając zwykłą ciekawość, choć w głowie kłębiły mi się myśli. Zastanawiałem się, jak w tej chwili widzą to inni. Ludzie. Obcy łowcy. Każdy, kto mógł obserwować Eliana z boku.
Łowca, który nie poluje.
Łowca, który nie reaguje.
Łowca, który zachowuje się zbyt spokojnie.
Dla kogoś z zewnątrz to mogło wyglądać źle. Zbyt źle.
I właśnie tego obawiałem się najbardziej.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz