niedziela, 1 lutego 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Nie wiem, jak ja miałem nie zwracać uwagi na całą resztę. Ich spojrzenia były wręcz palące, i do tego szepty, albo nawet głośne komentarze... Co to by było, jakby się jeszcze bardziej wystroił? Tego to już wtedy w ogóle bym nie zniósł, a wiem, że Serathion byłby do tego zdolny, czego nie rozumiałem. Nie musi się stroić w ogóle, mnie się podoba w każdym wydaniu. 
– Mogę spróbować – mruknąłem w końcu, nie wytrzymując jego spojrzenia. – Ale nie obiecuję. Denerwują mnie te komentarze. 
– Chyba więc muszę nadrobić twój prezent świąteczny, i sprawić ci zatyczki do uszu, byś nic nie słyszał – uśmiechnął się do mnie znacząco. – Chodźmy gdzieś, gdzie jest mniej ludzi. Do tego śmiesznego labiryntu. Bardzo mało ludzi tam teraz chodzi. 
– Bo jest się tam całkowicie odkrytym przed wiatrem. Też bym omijał to miejsce – odpowiedziałem, ale mimo tego nabrałem kurs na park. 
– Więc nie chcesz tam iść? – spytał, a w jego głosie usłyszałem rozbawienie. 
– Jeżeli mam do wyboru znoszenie tych wszystkich spojrzeń i komentarzy, a mróz, wybieram mróz. Potem mnie chociaż porządnie rozgrzejesz – mruknąłem doskonale już na tym etapie wiedząc, że mu tego nie odpuszczę. Męczę się na tym dworze i znoszę te niskie temperatury nie z dobroci serca... no, może trochę z dobroci serca. I z zazdrości. Gdyby nie był tak piękny, nie miałbym takich problemów. 
– Rozgrzeję cię, o to się nie musisz martwić – uśmiechnął się do mnie słodziutko, jak to on. – A jak jest tu pusto, i cicho... to może teraz byśmy rozpoczęli proces rozgrzewania?
– No chyba nie. Za zimno jest na takie rzeczy – burknąłem, chowając swoją dłoń do kieszeni, łącznie z jego. Powoli przestawałem czuć rękę, musiałem ją jakoś ogrzać, a że trzymałem także jego dłoń, to i jego wylądowała w mojej kieszeni. Przynajmniej nikt mu nie ukradnie pierścionka, tego może być pewien. 
– Oj, nawet nie spróbowałeś, a już narzekać. Kto wie, może by ci się spodobało – uśmiechnął się do mnie delikatnie, ewidentnie próbując mnie przekonać do tego pomysłu. 
– Chyba nie wiesz, jak zimno działa na ludzkie ciało, co? – zapytałem spokojnie, unosząc jedną brew. 
– No... a jak ma działać? Jest ludziom zimno, więc muszą się rozgrzać. A seks to najlepszy sposób na rozgrzanie – wzruszył ramionami, niespecjalnie przejęty. No tak, czego ja się spodziewałem... tylko, dlaczego to ja muszę być tym, który mu to wszystko musi tłumaczyć? Znalazłby sobie kogoś innego to takiej brudnej roboty, nie jestem specem od wszystkiego. 
– W tak ekstremalnie niskie temperatury mężczyźni mogą mieć pewien problem, jak chodzi o te sprawy – powiedziałem trochę wymijająco, nie mówiąc dosłownie o istocie tego problemu. Zdecydowanie by tego nie zrozumiał. 
– A czemuż to? Nie staje wam wtedy? – zapytał, autentycznie zaskoczony. 
– Można to tak ująć – przyznałem mu rację nie chcąc, by bardziej drążył temat. Niech po prostu wie, że to niemożliwe, i tyle mu do szczęścia wystarczy. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz