wtorek, 3 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

 To akurat była prawda. Między nami naprawdę układało się dobrze. Seks był cholernie przyjemny, intensywny, czasem jeszcze trochę nieporadny, jakby wciąż uczył się mojego ciała i reakcji, ale mimo to… och, mimo to potrafił dać mi dokładnie tę satysfakcję, której potrzebowałem, żeby nie zwariować.
I miałem nieprzyjemne przeczucie, graniczące z pewnością, że on doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wie, jak bardzo na niego reaguję. Wie, że trzyma mnie krótko, jak psa na smyczy, podsuwając mi to, na co mam ochotę, tylko wtedy, gdy on tego chce. Okrutnik. Świadomy swojej władzy i bezlitośnie skuteczny.
- Ach no tak, jak mogłem o tym zapomnieć - Westchnąłem ciężko, układając się wygodniej na łóżku. - Najpierw herbata… a potem zobaczymy, jak to się potoczy. - Materac przyjemnie uginał się pod moim ciałem, a napięcie powoli zaczęło ze mnie schodzić. Myśli płynęły leniwiej, aż nagle całe to rozproszenie przerwało miękkie futerko. Kociak, widząc, że zajęliśmy to kusząco miękkie łóżko, bez wahania do nas dołączył. Wskoczył i wtulił się we mnie, jakby od zawsze wiedział, że to jest jego miejsce. I w jednej chwili cała moja uwaga skupiła się na tej małej, ciepłej istocie.
Był rozczulająco słodki. Ani przez moment nie żałowałem, że go przyprowadziłem. Taki wdzięczny, tak prosty w swoich potrzebach, ciepło, jedzenie, bliskość. Samym istnieniem potrafił dać radość, której nie da się zaplanować ani kontrolować. I uderzyło mnie, jak niesamowite jest to uczucie: mieć przy sobie kogoś, kto chce cię kochać, ufać ci i być blisko tylko dlatego, że dajesz mu odrobinę uwagi, bezpieczeństwa i czułości.
Czasem właśnie to bez gier, bez władzy, bez napięcia, okazuje się najprawdziwsze.
Przytuliłem malucha do siebie, drapiąc go delikatnie pod podbródkiem i wsłuchując się w przyjemne, niskie mruczenie, które wibrowało mu w piersi. Futerko niemal natychmiast rozluźnił się w moich ramionach, jakby dokładnie na to czekał, a jego ciepło działało kojąco lepiej niż herbata.
- Komuś tu się chyba przytyło - Mruknąłem z rozbawieniem.
Kotek odpowiedział, ocierając się łebkiem o moją twarz, zostawiając na mnie swoje zapachy i kompletnie ignorując oskarżenie. Jego ogon poruszył się leniwie, a mruczenie tylko przybrało na sile, jakby był dumny z każdego dodatkowego grama. Uśmiechnąłem się pod nosem, trudno było nie mięknąć, kiedy ktoś tak bezwarunkowo domagał się bliskości.
- Jaki on jest słodki - Wymruczałem zadowolony, jeszcze mocniej przytulając kociaka.
Odwróciłem głowę w stronę Eliana. Patrzył na mnie uważnie, a w jego oczach dało się dostrzec wyraźne niezadowolenie. Ewidentnie nie podobało mu się to, co widział, a raczej to, komu poświęcałem uwagę. Zamiast jemu, skupiałem się na kociaku. No ale co ja mogłem poradzić na to, że ten maluch był tak rozbrajająco słodki?
Poza tym mój partner sam był w tej chwili zajęty herbatą, a nie mną. Nie miał więc prawa narzekać na brak zainteresowania z mojej strony. Dał mi jasne sygnały: najpierw herbata, potem kąpiel, prysznic, a dopiero na samym końcu, przyjemności. Skoro tak, ja również znalazłem sobie sposób, by zapełnić ten czas.
Bo potrzebowałem nie tylko przyjemności. Potrzebowałem też bliskości. Nawet jeśli na ten moment była to bliskość małego, ciepłego ciała mruczącego mi pod brodą.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz