czwartek, 5 lutego 2026

Od Serathiona CD Eliana

Pokręciłem głową, gdy jego słowa w końcu do mnie dotarły. Przecież doskonale wiedział, że nigdy nie upomnę się o jedzenie, bez względu na to, co by się działo. Nie byłem taki, od zawsze. Przez lata starałem się ograniczać krew najbardziej, jak tylko potrafiłem, wręcz do granic własnej wytrzymałości. Piłem wyłącznie wtedy, gdy ból stawał się nie do zniesienia, gdy ciało dosłownie skręcało mnie od środka.
Poza tym była jeszcze jedna rzecz, najważniejsza. Gdy kogoś kocham, nie potrafię go krzywdzić. A spijanie czyjejś krwi, niezależnie od tego, jak bardzo ktoś próbuje mnie przekonać, że to nic takiego, zawsze jest krzywdą. Ciało ją odczuwa, nawet jeśli umysł próbuje ją zignorować.
- On zjada mięso zwierzęcia, które już nie żyje - Wyjaśniłem spokojnie, choć w środku narastało we mnie napięcie. - Ja piję krew żywego człowieka. To zasadnicza różnica. - Nie chciałem, by porównywał moje istnienie do kota karmionego surowym mięsem. Zwierzę, które już umarło, nie czuje bólu, nie zauważy braku krwi ani ciała. Człowiek tak. Człowiek czuje wszystko. I właśnie dlatego nigdy nie pozwolę, by to porównanie było czymś więcej niż tanim uproszczeniem.
Elian westchnął ciężko, jakby moje słowa jedynie go rozdrażniły, jakby w niczym nie zmieniły jego sposobu myślenia. I zapewne tak właśnie było. Nie raz już mu tłumaczyłem, że nie mogę pić tak wiele jego krwi, że doprowadze go do granicy wyczerpania, że z dnia na dzień będzie tylko gorzej, że to niezdrowe i że powinien bardziej o siebie dbać.
A jednak mimo tego wszystkiego… chciał, żebym pił. Chciał dawać mi coraz więcej, zupełnie nie myśląc o sobie. Jakby jego własne ciało było jedynie środkiem, narzędziem do zaspokojenia moich potrzeb.
- Przestań - Powiedział w końcu, z wyraźnym znużeniem w głosie. - Naprawdę nie wiem już, co mam powiedzieć albo zrobić, żebyś przestał się o mnie martwić. Gdybym faktycznie czuł się źle, nie pozwoliłbym ci spijać mojej krwi. Może i według ciebie jestem lekko szalony, ale znam swoje możliwości. Wiem, kiedy trzeba powiedzieć dość. O to naprawdę nie musisz się martwić. Jeśli poczuję, że przeginasz, sam cię od siebie odsunę.
Czy on naprawdę myślał, że to takie proste?
Przecież w chwili, gdy poczuje, że to już granica, będzie za późno. Gdy zacznie odpływać, nie będzie miał siły mnie odepchnąć, nawet gdyby bardzo chciał. A ja, mimo wszystkich zasad, które sobie narzuciłem, mimo tego, że nie krzywdzę ludzi i że na co dzień nie pokazuję swojej prawdziwej siły… nadal jestem niebezpieczny.
Zawsze trzeba o tym pamiętać. Jestem wampirem. A wampiry nie są ani słabe, ani niewinne.
On doskonale zdaje sobie z tego sprawę. A mimo to sam wystawia się na tacę.
- Obawiam się - Odezwałem się w końcu, patrząc na niego uważnie. - Że w chwili, gdy zabraknie ci sił, nie będziesz już w stanie powiedzieć, gdzie leży twoja granica. A ja zbyt spragniony nie będę w stanie dostrzec, że to już  - Zamilkłem, wciąż zastanawiając się, co właściwie siedzi w głowach ludzi, którzy z własnej woli chcą nadziać się na kły wampira.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz