czwartek, 5 lutego 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Jak dla mnie zdecydowanie przesadzał. Byłem zdrowym facetem, a on nie pił zbyt wiele, myślę, że dałbym radę wytrzymać codzienne podszczypywania z jego strony. Moje ciało w końcu przyzwyczaiłoby się do mniejszej ilości krwi w organiźmie, a może nawet zacząłby pracować ciężej, by nadrobić te braki? Ludzkie organizmu często bywają strasznie leniwe, może w końcu mój zacząłby pracować na wyższych obrotach. 
– Z miłą chęcią – uśmiechnąłem się do niego szeroko. – Mi tam by to nie przeszkadzało. 
– Mhm. A później byś się słaniał mi na nogach i co, ja miałbym cię później nieść? Niedoczekanie twoje – prychnął cicho, na co się zaśmiałem. To byłby ciekawy widok... ale wiem, że byłby w stanie to zrobić. Może i wygląda nieporadnie, ale siłę to on ma, w teorii większą ode mnie, a w praktyce chyba jej jeszcze nigdy nie użył. 
– Nikt mnie jeszcze na rękach nie nosił. To byłoby ciekawe doświadczenie. Chociaż, zdecydowanie bardziej wolę nosić ciebie niż być noszonym przez ciebie – odpowiedziałem, tuląc go do siebie. Teraz potrzebowałem chwili, by dojść do siebie, uspokoić ekstazę i zaraz po tym muszę zajść na dół, po śniadanie dla siebie, i tego małego czorta. A jak już zjem, i ułoży mi się w brzuchu, najwyższa pora na ćwiczenia, bo chyba dzisiaj tylko na nie mogę sobie pozwolić. Wątpię, by kociak pozwolił nam na coś wiecej. Zbyt bardzo się do niego przymila już na początku dnia. Chyba, żeby go tak zamknąć w łazience... ale jego darcie ryja skutecznie uniemożliwiłoby mi skupienie się na przyjemności, jaką przynosi mi zatracenie się w jego ciele. Może faktycznie jestem wygodnicki...
– Też zdecydowanie podoba mi się ten wariant. Ta ziemia jest za brudna i twarda, by moje delikatne stopy po niej stąpały... od tej chwili, masz mnie jak najwięcej nosić – zadecydował, na co zaśmiałem się cicho. 
– Jak tylko będzie mi się chciało, będę to rozważał – przyznałem, poprawiając z czułością jego kosmyki. Robiłem to bardziej z ochoty niż z konieczności. Jego włosy jak zawsze układały się idealnie, nieważne, co by nie robił, albo w jakiej pozycji by nie był. To niemalże niesprawiedliwe. – Tak, wiem, głodny jesteś. Zawsze o tobie pamiętam, jak na dół schodzę, nie musisz się już tak przymilać – dodałem do kota, który właśnie zaczął ocierać się o moje nogi nie chcąc przypadkiem, bym o nim zapomniał. Ciężko było go przeoczyć, jak na takie małe, nieporadne stworzenie. Jego obecność była bardzo absorbująca. – Mógłbyś brać z niego przykład i też się tak domagać o jedzenie. Kto to widział, bym się musiał sam wampirowi na kły nabijać – te słowa skierowałem do mojego partnera, patrząc na niego nieco krytycznym wzrokiem. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz