poniedziałek, 2 września 2024

Od Haru CD Daisuke

 Na wypowiedziane przez niego zdanie uniosłem głowę ku górze, zerkając na morze, nie był to wcale taki głupi pomysł w końcu już za chwilę wracamy do naszej codzienności, a tam nie będzie morza za widokami, którego na pewno będę tęsknić.
– Na pewno chętnie skorzystam jeszcze z morza, ale to za chwilę w tej chwili po obiedzie chciałbym odpocząć w towarzystwie mojego pięknego panicza – Odpowiedziałem, jak zawsze dostrzegając jego piękno w sukience bez niej lub w innym ubraniu, on był po prostu idealny w czymkolwiek co założy na swoje cudne ciało.
– Oczywiście i tak po jedzeniu bym cię do wody nie wypuścił – Stwierdził, co akurat niespecjalnie mnie zaskoczyło, po jedzeniu do wody się nie wchodzi zdążyłem się tego nauczyć, w końcu niepierwszy raz to słyszę.
– Jakoś mnie to nie dziwi – Odpowiedziałem, siadając na fotelu wzrok, kierując w stronę morza, ciesząc się widokiem morskiej bryzy.
Minuty mijały, a ja wzroku nie oderwałem od wody uderzającej w piasek, całkiem przyjemny widok, zdecydowanie wart uwagi.
– Wiesz, będzie mi brakowało tego miejsca, może jeszcze kiedyś tu wrócimy – Przerwałem ciszę, mając szczerą nadzieję, że jeszcze tu wrócimy nawet mimo wydarzeń, które miały miejsce podczas naszego miesiąca miodowego, może następnym razem wszystko potoczy się inaczej, a my będziemy śmiać się z tych wydarzeń mających miejsce w tym konkretnym czasie.
– Na pewno bylebyśmy i później nie skończyli tak samo – Teraz mnie to bawiło, bo przecież było już po wszystkim, ale w tamtym momencie naprawdę myślałem, że dla obojga nas źle się to skończy.
– Oby nie, wystarczy mi walki z innymi gatunkami i ran które byłby w stanie mi zrobić – Odpowiedziałem oczywiście, śmiejąc się z tej sytuacji, płakać nie będę, a śmiech to samo zdrowie.
– No naprawdę jest się z czego śmiać – Burknął, oczywiście, odbierając to całkowicie inaczej niż ja, oczywiście jestem świadom niebezpieczeństwa, które nas spotkało.
– Daj spokój było minęło nie ma co tego roztrząsać – Stwierdziłem, uśmiechając się do niego głupkowato. – Teraz pozostało nam się tylko śmiać z całej tej sytuacji – Dodałem, naprawdę, nie przejmując się tym tak bardzo, było minęło doszliśmy do siebie nie będziemy przecież roztrząsać całej tej sytuacji, wampira nie ma, a żyć dalej trzeba.
Mój piękny mąż przewrócił oczami i tyle byłoby z naszej rozmowy, no nic lepiej, żeby nic nie mówił, niż gdyby miał się martwić o rzeczy, które nie mają już większego znaczenia.
Mając już dość siedzenia na słońcu podniosłem się z fotela, idąc do środka, przebierając się w strój, mogąc ruszyć do morza.
– Nie chcesz spróbować popływać? Chętnie ci pomogę bezpiecznie popływać – Zaproponowałem, chcąc, aby i on skorzystał z uroku morskiej bryzy.
– Nie, wolę zostać tu, tu jest bezpiecznie – Stwierdził, zerkając na mnie kątem oka.
– Nie to nie, nie chcę cię do niczego zmuszać – Podszedłem do niego całując go w czoło ruszając w stronę morza, korzystając z uroków tego pięknego terenu i morskiej bryzy, oj, zdecydowanie będę za tym tęsknił.
Korzystając z uroków morze zanurzyłem się w zimnej wodzie, chłodząc swoje nagrzane ciało.

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz