środa, 27 maja 2026

Od Daisuke CD Haru

 Zadowolony oparłem się o jego klatkę piersiową i przymknąłem oczy, czując chwilowo wewnętrzny spokój. Chyba mi odrobinkę brakowało wspólnego spędzania czasu. I jego osoby. Niby nie powinno, bo jednak cały czas był tu ze mną i mi pomagał, ale miałem wrażenie, jakby był cały czas tak daleko... 
Tylko czy nie jest za spokojnie? 
Otworzyłem oczy i zerknąłem na na zegar. Chyba już powinny się obudzić. Tak mi się wydaje. A skoro się nie budzą, to może coś się dzieje? Chyba powinienem wstać i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. I nawet chciałem wstać i to zrobić, no ale Haru oplótł mnie ramionami, nie pozwalając mi to uczynić. 
– Wszystko z nimi w porządku. Nie musisz tak panikować – powiedział miękko, całując mnie w czubek głowy. 
– Na pewno? Zasnęły dwie godziny temu. Zaraz powinny się obudzić, będę musiał je nakarmić, przewinąć, umyć, i znowu uspać – powiedziałem bez większego entuzjazmu. To było... męczące. Cały czas to samo, co dwie godziny, z grubsza, tak mi się wydaje.
– Powinniśmy się z tego cieszyć. Później zaczną raczkować, brać wszystko do ust, ząbkować... trochę tego będzie – odpowiedział, przesuwając palcem po moim ramieniu. 
– Mhm. Musisz jeszcze przed pracą się wyspać – zauważyłem, jeszcze na tę chwilę leżąc z nim w tej balii. 
– Jeszcze nie zdecydowałem, czy wrócę do pracy – odparł, na co zmarszczyłem brwi. 
– Czemu? Brakuje ci jej – spytałem, aż odwracając się w jego stronę. 
– Potrzebujesz mojej pomocy – zauważył. A ja myślałem, że mamy to już za sobą. 
A może to moja wina, bo ja za słabo się staram. Widzi, że jestem słabszy, cały czas zmęczony, i czuje się zobligowany mi pomóc. Jeśli jednak zobaczy, że lepiej sobie radzę, będzie mógł z czystym sumieniem wrócić do pracy, i będzie w końcu szczęśliwy. Trochę mniej bezpieczny, ale to jakoś ja będę musiał znieść. Tu nawet nie chodzi o to, że coś mu się może stać, to całkowicie inna sprawa. Bardziej przejmuję się jego wilczą stroną. Że ktoś coś zauważy. Bo jeśli ktoś coś zauważy, będziemy musieli uciekać. Natychmiast. I jak wcześniej to problemem nie było, tak teraz, z dziećmi... no, mogłoby być ciężko. Ale oczywiście bym to wszystko zaaranżował. Dla niego. Dla nas, tak właściwie. Dla całej rodziny, byśmy mogli być po prostu razem. 
– Nie będę sam. Mam wsparcie. Jak nie twoja mama, jak nie Suzue, to pokojówki też wydają się być chętne do pomocy – odparłem, przypominając sobie chwile, w których to Haru dla mnie gotował, a ja potrzebowałem chwilowo małej pomocy przy... cóż, czymkolwiek. I miałem nawet wrażenie, że pomagały mi bardziej z ochoty niż obowiązku. Nie wiem, jak dzieci działają na kobiety, ale one są nimi wręcz zafascynowane i rozczulone. Jak teraz to ma sens, bo nasze maleństwa jakoś wyglądają, tak na początku, po porodzie... Powiedzmy sobie szczerze, najpiękniejsze to nie były. A teraz? Dwa aniołki. Powoli też wychodzą w nich różne cechy; Sayuri jaśnieją i gęścieją włosy, a oczy Takumi'ego też powoli zmieniają kolor. Być może doczekam się mojego maleństwa ze złotymi oczami. Oczywiście, kochałbym je tak samo, gdyby zwyciężyły w pełni moje geny. 
– Pomyślę o tym jeszcze. Na razie zostanę przy tobie – odpowiedział, po czym złożył na czubku mojej głowy pełen czułości pocałunek. 
– Więc pomyśl o tym. I pamiętaj o tej sukience na urodziny. Jeśli chcesz dla mnie czegoś nowego, muszę mieć czas, by tę sukienkę kupić jakoś – przypomniałem mu, bardzo chcąc, by te jego urodziny były choć trochę miłe dla niego. By czuł się wyjątkowo. 
– Tak, tak, pamiętam... A nie możesz po prostu mieć na sobie halki? Chociażby tej, w której najczęściej chodzisz. Wyglądasz w niej obłędnie. 
– Haru, nie założę na romantyczną kolację samej bielizny. Może inaczej byłoby, gdybyśmy byli sami, ale oczy są wszędzie, a nie chcę, by mnie wszyscy widzieli w takim stroju. Tak więc poczekam jeszcze trochę na ciebie, przy okazji codziennie ci o tym przypominając, byś nie myślał, że możesz się tak łatwo wymigać, a jak czasu będzie mniej, to wtedy sam coś wybiorę – ostrzegłem go. W końcu, skoro obiecał, że na coś się zdecyduje, to tego od niego oczekuję. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz