piątek, 29 maja 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Przewróciłem oczami, nawet nie chcąc wspominać o tym, że nadal nic nie zjadł. Umowa była przecież prosta, napiję się jego krwi, ale tylko pod warunkiem, że najpierw coś zje. Tymczasem on najwyraźniej wolał zajmować się tym przeklętym kundlem, a potem jeszcze planował kąpiel.
Więc kiedy, do cholery, zamierzał znaleźć czas na jedzenie?
Nie miałem pojęcia.
Jedno wiedziałem na pewno, jeśli zamierzał położyć się spać z pustym żołądkiem, nie miałem zamiaru pić jego krwi.
- A jeść kiedy masz zamiar? - Dopytałem, obserwując uważnie, jak troszczy się o tego małego, śmierdzącego potworka.
Elian nawet nie podniósł na mnie wzroku. Całą uwagę skupiał na suni, jakby była najważniejszą istotą na świecie.
- Szczerze? Nie jestem głodny - Odpowiedział spokojnie. - Nakarmię ją, potem się wykąpię, nakarmię ciebie i pójdę spać. - Zmarszczyłem brwi.
Nie miałem najmniejszego zamiaru się na to zgodzić.
- Chyba nasza umowa była prosta - Odezwałem się chłodno. - Ty jesz, wtedy ja jem. Dopóki czegoś nie zjesz, nie spróbuję twojej krwi. - Dopiero wtedy spojrzał w moją stronę.
- Nie dramatyzuj. - Parsknąłem cicho.
- To nie dramatyzowanie. Po pierwsze bardzo się o ciebie martwię, a po drugie jesteśmy w mieście. Wieczorem, kiedy będziesz spał, mogę po prostu wyjść i znaleźć sobie kogoś innego. - Wzruszyłem ramionami, jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie.
Naprawdę nie widziałem w tym problemu. Wystarczyłby odpowiedni urok, kilka słów, odrobina hipnotyzującego spojrzenia… a potem po prostu napiłbym się cudzej krwi.
Elian mógł się wyspać, odetchnąć i odpocząć.
A ja w tym czasie zaspokoiłbym własny głód.
Poza tym i tak nie zamierzałem dzisiaj leżeć z nim w łóżku.
Nie dopóki ten pies miał w nim spać.
Jeśli ten kundel zostaje w pościeli, ja się w niej nie pojawię.
- A więc już chcesz wyjść na całą noc poza gospodę? - Zapytał, prostując się powoli. W jego głosie pobrzmiewało coś niepokojącego. - I może jeszcze zamierzasz robić mi na złość, zarywając do jakichś facetów? - Na dźwięk tych słów zmarszczyłem brwi.
Czy on właśnie sugerował, że wyszedłbym do miasta tylko po to, żeby go zdradzić?
Naprawdę miał mnie za aż tak płytkiego?
Przez moment tylko patrzyłem na niego w milczeniu, próbując zapanować nad rosnącym rozdrażnieniem.
- Teraz to chyba odrobinę cię poniosło- Odpowiedziałem chłodno. - Dlaczego miałbym cię zdradzać, skoro jest mi z tobą dobrze? - Elian zamilkł, lecz nie odwrócił wzroku.
Westchnąłem cicho i oparłem się o framugę drzwi.
- Mieliśmy jedną zasadę - Przypomniałem spokojniej. - Piję twoją krew dopiero wtedy, kiedy jesteś najedzony i wypoczęty. Tymczasem nie jesteś ani najedzony, ani wypoczęty. Jeśli więc tak bardzo zależy ci, żebym coś zjadł, to na pewno nie wypiję teraz twojej krwi. - Przez krótką chwilę w pomieszczeniu panowała cisza. - W tej chwili twoja krew nawet nie pachnie zachęcająco. Jesteś głodny i zmęczony. Nie dajesz mi tego, czego potrzebuję, żebym naprawdę się nasycił. - Słowa zabrzmiały ostrzej, niż planowałem. A jednak nie potrafiłem ich cofnąć.
Bo choć starałem się zachować spokój, jego wcześniejsza sugestia nadal nie dawała mi spokoju.
„Zarywać do facetów”.
To właśnie utkwiło mi w głowie najbardziej.
Jakby naprawdę sądził, że szukałbym kogokolwiek innego tylko po to, żeby zrobić mu na złość.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz