czwartek, 28 maja 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Nie podobało mi się napięcie, jakie było pomiędzy nami, ale co mogłem z tym zrobić? Nie wyrzucę przecież szczeniaka na ten mróz, bo jemu coś się nie podoba. Będzie marudził na tę biedną sunię i jeszcze się okaże, że finalnie się polubią, jak to było z dziećmi. O ile przeżyje. Postaram się, by tak było. 
Zauważyłem, że zamknął się w łazience, więc już go nie zaczepiałem. I tak miałem sporo rzeczy do roboty. Pierwsze co, położyłem ostrożnie sunię na jednym z łóżek, odwijając ją z ręcznika i koca. Piesek zapiszczał cicho, co dało mi nadzieję, że może jednak będzie z nią dobrze. Skoro ma siły na porozumienie się ze mną, próbuje powoli badać otoczenie, nie może z nią być aż tak źle. 
– No już, już. Zaraz przyniosę ci mleka, i nakarmię w końcu z normalnej butelki – powiedziałem do niej, owijając ją w czysty ręcznik. – A później podgrzeję wodę i powolutku cię umyjemy. I tobie też przyniosę jedzenie, oczywiście – dodałem, głaszcząc zainteresowanego Futerko po łebku. 
Stworzyłem z koca niewielkie gniazdko, do którego włożyłem sunię, a następnie zasunąłem szczelnie zasłony, by promienie wschodzącego słońca nie wpadły do środka. Następnie rozpakowałem nasze rzeczy, podzieliłem je na te do prania, na czyste i na te do ewentualnego odświeżenia, jeżeli będę miał czas. Wziąłem mięso, sakiewkę z resztką pieniędzy, i cicho opuściłem pokój. 
Mieliśmy szczęście trafić na przemiłą gospodynię, która miała serce do zwierząt. Nie dość, że zgodziła się na to, by zwierzaki zostały z nami, to jeszcze zaproponowała mi pomoc z sunią. Powiedziała, że za niedługo przygotuje mi i butelkę ze smoczkiem odpowiednim dla takiego małego pyszczka, a także podgrzane już kozie mleko, które ponoć było zdrowsze dla takiego szczeniaka małego. W sumie, to dobrze, że Serathion trochę fochał się za tego psa. Dzięki temu nie robi mi fochów za to, że uśmiecha się do mnie młoda gospodyni, bo coś czułem, że i o to mógłby się obrazić. 
Kiedy wróciłem ze wszystkim, Serathion dalej był w łazience. Miałem nadzieję, że nim wyjdę na miasto chociaż się odświeżę, ale z tego co widzę, nie jest mi to pisane. Postawiłem Futerko talerzyk z mięsem na podłodze i zaraz po tym zająłem się szczeniakiem, najlepiej, jak tylko mogłem. Jadła bardzo łapczywie i po opróżnieniu małej buteleczki dalej miała ochotę na więcej. I nawet jeśli bardzo chciała, nie mogłem jej dać więcej. To zdecydowanie byłoby bardzo niezdrowe dla jej brzuszka. 
– Staniesz na straży, jak mnie nie będzie – powiedziałem cicho do kota, kiedy udało mi się uspać szczeniaka. Po raz ostatni pogłaskałem kota po łebku i opuściłem pokój, ostrożnie go zamykając. Musiałem przede wszystkim rozejrzeć się za nowym płaszczem dla Serathiona, a także perfumami. Dobrze byłoby także zrobić mały wywiad śród odnośnie pracy dla mnie, poszukać kowala do podkucia Onyksa, ale nie wiem, czy się z tym wszystkim wyrobię. Miałem plus minus dwie godziny, nim głód nie rozbudzi suni, a zdecydowanie wolałbym się znaleźć tu wcześniej, by Serathion za bardzo mi na nią nie narzekał. Chociaż... on zawsze będzie na nią narzekał, coś tak czułem. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz