Chyba naprawdę muszę pogodzić się z tym, że ten pies z nami zostanie. Gdzieś wewnątrz czuję, że właśnie tak się stanie. Wcale mi się to nie podoba i nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Zapewne jeszcze długo będę złośliwy wobec Eljana za to, że tak bardzo zapragnął zwierzaka, a konkretnie psa. Nie potrafię podzielać jego entuzjazmu ani patrzeć na to równie lekko.
Mimo wszystko istnieją granice, których nie pozwolę przekroczyć.
Nie pozwolę mu polować. Jako wampir jestem od niego znacznie szybszy i płynniejszy w ruchach. Noc należy do mnie w sposób, którego żadne zwierzę nie zrozumie. Zawsze będę w stanie zdobyć pożywienie szybciej, sprawniej i bezpieczniej, niż zrobiłby to on sam. Jeśli ten kundel ma już zostać częścią naszego życia, to już to zdzierżyć muszę.. chyba.
Kwestia spania również pozostaje dla mnie jasna. Może spać z Eljanem w łóżku, jeśli obaj tego chcą. Mnie to nie dotyczy. Przecież i tak nie śpię, noc jest moim czasem czuwania, nie odpoczynku. Gdy oni będą pogrążeni we śnie, ja mogę siedzieć z kotem w fotelu, obserwować ciszę pokoju albo po prostu trwać obok.
Ale jednego jestem pewien.
Nie mam zamiaru leżeć tam, gdzie będzie pies. To granica, której nie przekroczę, niezależnie od tego, jak bardzo Elian próbowałby mnie przekonać.
- Oj, przepraszam bardzo, ale ja byłem znacznie prostszy niż ten cały twój pies, który pewnego dnia może po prostu umrzeć. I wtedy ciekawe, kto będzie to przeżywał? - Mruknąłem z wyraźnym niezadowoleniem. - Jeśli to coś przeżyje i ty naprawdę aż tak bardzo będziesz chciał je zatrzymać, choć szczerze nie mam pojęcia po co… cóż, chyba nie będę miał wyboru i będę musiał to znieść. - Westchnąłem ciężko, nadal nie potrafiąc przełknąć myśli, że ten kundel naprawdę zostanie z nami. - Ale nie oznacza to, że będę z tego szczęśliwy. Zapewniam cię, że nie będę. I nie mam zamiaru udawać inaczej. Będę zawsze głośno i wyraźnie powtarzał, że nie lubię psów. Śmierdzą, są brudne i ciągle się ślinią. - Skrzywiłem się z niesmakiem, jakby sama myśl o mokrym nosie i sierści na wszystkim wystarczała, by popsuć mi humor. - Więc nie licz na to, że nagle stanę się wielbicielem tego twojego futrzastego problemu. - Mruknąłem, pusząc niezadowoleniem swoje policzki.
Elian zaśmiał się cicho, całą swoją uwagę skupiając na suni, którą przytulał do siebie z wyraźną czułością. Co jakiś czas zerkał jednak na drogę, gotów w razie potrzeby zatrzymać konia podążającego ścieżką znaną chyba tylko jemu.
Ja natomiast przez resztę podróży milczałem, śmiertelnie obrażony z powodu psa. Skoro tak bardzo go chciał, niech teraz sam się nim zajmuje i poświęca mu całą uwagę. Mnie niech łaskawie zostawi w spokoju.
Siedziałem więc naburmuszony, odwracając wzrok od futrzastego intruza, usiłując ignorować zarówno jego obecność, jak i ciche odgłosy, które od czasu do czasu wydawał. Nie zamierzałem okazywać zainteresowania. Ani odrobiny.
Choć, ku własnej irytacji, świadomość, że ten kundel wtulony w Eliana wyglądał całkiem zadowolony i bezpieczny, była wyjątkowo trudna do całkowitego zignorowania.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz