Czy żartował? Trochę wątpiłem, wydawało mi się, że naprawdę tak uważał, i dlatego tak strasznie nie chce mu się myśleć. A teraz tak powiedział, ponieważ nie chciał, bym się denerwował. Ale czy jestem zdenerwowany? Niekoniecznie. Bardziej nie dowierzam w to, co słyszę. Zdecydowanie za dobry dla niego byłem. Nie miałem cierpliwości i myślałem za niego, bo tak było mi łatwiej, i szybciej, przez co on jeszcze bardziej się rozleniwiał... Oj, zdecydowanie to powinno się skończyć.
– Najwyższa pora, byś nauczył się myśleć – powiedziałem to na głos, zerkając na niego kątem oka.
– Ale po co? Ja dobrze sobie radzę siłowo, ty sobie dobrze radzisz umysłowo, dlaczego by to zmieniać? – troszkę mu się ten pomysł nie spodobał.
– Dlatego, że masz już ponad trzydzieści lat i wypadałoby taką umiejętność w końcu posiadać. Poza tym, przy dziecku to może być bardzo potrzebne. Za dwóch jeszcze mogę myśleć, ale za trzech? To byłoby ciężkie – wyjaśniłem, odsuwając od siebie pusty już talerz. Jak ja to teraz spalę...? Podczas pracy, którą teraz mam zaplanowaną, na pewno nie. Trochę odpocznę i poćwiczę... tak, tak chyba to powinienem rozplanować.
– Nie martw się, jak będzie trzeba, będę myśleć i ci pomagać. Obiecałem ci, że będę cię wspierać, i to uczynię – przypomniał mi, ale dalej się trochę tego wszystkiego obawiałem. Wiedziałem, że Haru jak chce, to potrafi, tylko żeby mu się faktycznie chciało, kiedy już dziecko pojawi się na świecie. Zresztą, nawet jak go jeszcze nie będzie, będę potrzebować jego pomocy. Kobiety będące w ciąży zachowują się nieco inaczej, niż w takich zwykłych dniach. Też trochę obawiałem się tego, że będę się zachowywał irracjonalnie i to będzie strasznie odpychało Haru ode mnie.
– Trzymam za słowo – wyznałem, dopijając swoje wino. Będę mocno na nim polegał w tym okresie. Chyba będzie dla mnie największą podporą, już nawet w tej chwili jest. Nie wiem nawet, czy zdaje sobie sprawę z tego, jak mocno na nim polegam.
– Teraz to bym się położył i spać poszedł – wyznał, rozciągając się leniwie po zjedzonym posiłku. Nie dziwiłem się mu, też bym w tej chwili się położył i zasnął, ale wtedy nie będę spał za dnia. Nie mówiąc o tym, że po takim śnie na pewno mi się te kilogramy odłożą i za nic ich nie zrzucę.
– Położyć się jeszcze na chwilę możesz, a nawet powinieneś. Przypilnuję, byś nie zasnął – zaproponowałem, zabierając jego talerz, by ułożyć to na tym moim, a następnie zawołałem tu służbę, aby zabrała brudne naczynia.
– Lepiej nie, bo później mi się nie będzie chciało wstać – przyznał, przenosząc się na fotel. – A to dopiero początek... nie wiem, jak ja przeżyję kolejne tygodnie.
– Po tygodniu się przyzwyczaisz. I ja także – kiedy służąca zabrała talerze oraz kieliszki, zająłem miejsce na jego kolanach. – Pełnia... to kiedy wypada? – zapytałem, opierając głowę o jego klatkę piersiową. Myślę, że po niej, kiedy już Haru będzie bardziej spokojniejszy, wypicie tego eliksiru będzie dobrym momentem. Wydaje mi się, że pełnia powinna być jakoś na dniach... oby tylko wypadło tak, by miał wolne. To będzie dla nas obu bardzo wygodne, i leży odrobinie szczęścia może właśnie tak będzie.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz