wtorek, 25 marca 2025

Od Haru CD Daisuke

Czy wziąłbym pierwszego lepszego faceta z ulicy? Nie, w to raczej wątpiłem jednak i ja sam nie byłem najlepszym wyborem, zawsze mógł mieć kogoś lepszego bardziej bogatego, kogoś, kto da mu coś, czego ja nie będę w stanie mu dać.
– Nie uważam, abyś mógł wziąć sobie pierwszego lepszego faceta, którego napotkasz na ulicy, to nie byłoby w twoim stylu, natomiast ja nie jestem wyborem, który jest w stanie spełnić wszystkie twoje oczekiwania, bo na przykład, patrząc od strony majątkowej, jestem tylko biednym facetem, który nie ma nic i nic nie jest w stanie ci zaoferować. I tak kiedyś moja rodzina była kimś, natomiast gdy się poznaliśmy, obaj o tym nie wiedzieliśmy, a więc nie do końca byłem cię godzin, i nie, żebym teraz był, po prostu teraz jest inaczej – Wyjaśniłem, wiedząc, że jeśli powiem, coś nie tak on naprawdę się na mnie obrazi. A czybym tego chciał? Niekoniecznie nie chcę się z nim kłócić, bo nie jest mi to do szczęścia potrzebne, jest dobrze, tak jak jest i nic nie trzeba zmienić.
Mój mąż obserwował mnie uważnie, a ja analizowałem, czy aby na pewno wszystko dobrze powiedziałem, bo jeśli, chociażby jedno słowo wypowiedziane z moich ust było choćby odrobinę mu niepasujące mam przerąbane i tego jestem świadom.
– Cóż, gdybyś nie był mnie wart, nigdy bym cię nie wybrał, a jednak byłeś na tyle wyjątkowy, aby ten brak majątku nie miał dla mnie najmniejszego znaczenia – Wyjaśnił, a ja tak naprawdę nie musiałem pytać, co takiego było we mnie innego, w końcu nie raz już mi to powtarzał. A więc nie było sensu po raz dwudziesty powtarzać mi jednego i tego samego, bo może jestem głupi, ale pamięć mam całkiem dobrą, nawet jeśli czasem zdarzy mi się udawać, że jest inaczej.
– Najważniejsze, że twoim zdaniem jestem tym, czego potrzebujesz – Przyznałem mu rację naprawdę, ciesząc się, że chociaż w połowie jestem tym, czego chciał, może nie jestem ideałem z jego snów, ale choć trochę staram się nim być wszystko, po to, aby go uszczęśliwić.
– Zapewniam cię, że gdyby było inaczej, nigdy bym nie pozwolił ci być przy moim boku – Stwierdził, zabierając mój pusty talerz, aby oba położyć na rogu stołu. – Masz jakieś plany jeszcze przed wyjściem do pracy? Chcesz pójść do mamy? Jeszcze dziś z nią nie rozmawiałeś – Zauważył, a ja w sumie nie miałem nic przeciwko, wręcz przeciwnie czułem, że powinienem pójść do matki, aby z nią porozmawiać, w końcu tyle lat nie wiedziałem o jej istnieniu dobrze, że stało się tak, jak się stało, dobrze, że mój mąż ją tu przyprowadził. Ja sam nie wiem, czy byłbym w stanie to zrobić, chyba byłbym za bardzo na nią wściekły i chociaż później żałowałbym swojej decyzji. Jestem pewien, że nie postąpiłbym, tak jak on, żal i smutek zrobiłby swoje, a poczucie winy pojawiłoby się zbyt późno, za późno, aby coś zmienić.
– Chętnie pójdę do mamy, tylko nie wiem, czy powinienem pójść już teraz, bo jeśli pójdę do mamy, to stracę czas z tobą, a na tym czasie również bardzo mi zależy – Stwierdziłem, patrząc na twarz mojej, pięknej, drugiej połówki.

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz