wtorek, 18 marca 2025

Od Daisuke CD Haru

 Yutsuki, Yutsuki... nazwisko kojarzyłem bardzo dobrze, ale imię? Nie byłem pewien, czy aby jakiś Kosaku w tym rodzie się znajdował? Nie oznaczało to jednak, że takowy nie istnieje. Może go po prostu nie poznałem. Może to być ktoś ważny, albo faktycznie nic nieznaczący złodziejaszek, który próbował wyjść obronną ręką z tego wszystkiego. Mimo wszystko powinien uważać, i ja powinienem też się rozejrzeć w tym temacie. Nie mogę pozwolić, by mój Haru cierpiał za to, że wykonuje swoje obowiązki.
- Kojarzę ród, nie kojarzę imienia. Może bym poszedł do ratusza? I rozejrzałbym się za taką osobą. To lepiej zrobię to teraz, nim prześpię pół dnia – wyznałem, podnosząc się już do siadu. Muszę się teraz przebrać i udać do miasta, akurat jak tam dotrę to będą akurat otwierać. Mało ludzi, cisza, spokój, szybko przejrzę spis i będę wiedział, czy taka osoba istnieje i czy naprawdę pod tym względem może zagrozić mojemu mężowi. 
- No ty chyba sobie w tym momencie żartujesz. Teraz nigdzie nie idziesz, musisz odpocząć. Widać po tobie, że całą noc pracowałeś, jesteś padnięty i teraz jest pora na sen, nie na ganianie po mieście. Nic mi nie jest, i nie będzie, skoro o nim nie słyszałeś, to jakaś płotka. Chodź tu do mnie – chwycił mój nadgarstek i przyciągnął do siebie. 
- Muszę to zająć się tobą. Ja tam sobie jakoś poradzę – stwierdziłem, oczywiście musząc się zająć nim, a nie sobą. Ja to tam sobie jakoś kiedyś radę dam. A on, bez pracy? Przecież mi tu zwariuje. No i przede wszystkim, będzie nieszczęśliwy, a to jeszcze gorsze. 
- Ja też. Na razie pozwól mi się zająć nim, jak zwykłym złodziejaszkiem, którym jest, a jak coś będzie nie tak, to wtedy będziemy myśleć jak ty, dobrze? Zróbmy tak – poprosił, na co westchnąłem cicho. Wolałbym nie. Wolałbym już teraz się tym zająć, by miał spokój, ale widzę, że jest teraz wyjątkowo uparty, a ja wolałbym uniknąć kłótni. 
- Jeżeli będzie coś nie tak... - zacząłem, dalej troszkę zdenerwowany. 
- To dam ci znać. No już, nie myśl o tym tak tyle – poprosił, całując mnie w czółko. 
- W weekend... co będziesz takiego robił? Jak wygląda sprawa w pracy w tych dniach? - spytałem, nie chcąc mu oczywiście mówić, że wtedy wypada pełnia. Niech się zorientuje sam, to do trudnych rzeczy nie należy. 
- Wracam w piątek rano, sobotę mam całą wolną, no i pracę rozpoczynam w niedzielę wieczorem. A co? Jakiś pomysł na weekend masz? - wsuwając swoją dłoń pod moją satynową koszulę i drażniąc palcem moją skórę. Wbrew pozorom, to mnie usypiało i uspokajało. Strasznie za nim się stęskniłem przez te kilka godzin. Jakoś tak te noce mijają mi znacznie dłużej, niż kiedy Haru nie ma za dnia.
- Myślałem nad wypadem do twojego domku. Troszkę spędzić czasu tylko we dwójkę. Nie wiem tylko, czy będziesz na to chętny, w końcu twoja mama wróciła, na pewno chcesz spędzić wolny czas także – wyjaśniłem, cicho ziewając. Jeżeli będzie chciał spędzić pełnię w rezydencji, może być ciężko, ale zawsze mogę mu pomóc się ogarnąć, by żadnej głupoty nie zrobił. Od tego właśnie tu przecież jestem. 

<Piesku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz