czwartek, 27 marca 2025

Od Haru CD Daisuke

Uśmiechnąłem się niewinnie do męża, słysząc jego wypowiedź, no cóż, nic nie poradzę na to, że mój zarost szybko rośnie.
– Wybacz, nic nie mogę na to poradzić, mój zarost rośnie szybciej, taki po prostu mój urok – Wyjaśniłem, szczerząc się do niego jak głupi do sera, czyli tak jak robiłem to zawsze i tak jak wychodziło mi to najlepiej.
Daisuke westchnął cicho, kręcąc głową, chcąc coś powiedzieć, dlaczego więc się powstrzymał? Pewnie chciał mi powiedzieć coś głupiego albo to mnie nazwać głupkiem, bo w sumie głupi byłem, tak więc nic się nie zmieniło.
– Chciałbyś coś może powiedzieć? – Zapisałem, unosząc jedną brew, a nasze oczy szybko się spotkały.
– Oczywiście, chcę tylko zauważyć, że to nie do końca twój urok, a to, że nie dbasz o to, tak prawidłowo, jak powinieneś to robić – No tak on zawsze ma swoje zdanie i nigdy nie jest ono, takie jak moje, cóż, jakoś mnie to nie dziwi, już zdążyłem się do tego przyzwyczaić i nawet nie będę na ten temat z nim dyskutować, to nie ma sensu, trzeba przyznać mu rację, bo to sprawia jego radość i mój święty spokój, a spokój cenie sobie najbardziej.
– Może coś w tym być – Przyznałem mu rację, szykując się do pracy, nie chcąc drążyć tematu, jutro zajmiemy się moim zarostem dziś i tak nie mam na to czasu ani za bardzo ochoty, czeka mnie cała noc pracy, a więc nie ma co marnować energii na golenie się.
– Nie może, a zdecydowanie na pewno, musisz bardziej o to zadbać, aby później nie drapać mojej pięknej i delikatnej skóry – Stwierdził, no i co ja z nim mam? Chyba nie powinienem mieć nic już do powiedzenia, trzeba się zgodzić, zaakceptować i kiwnąć posłusznie głową, tyle zdecydowanie wystarczy.
– Dobrze już dobrze, wszystko zrobię, ale nie dziś, dziś muszę wyjść – Ucałowałem go w czoło od razu, widząc jego niezadowolenie malujące się na twarzy, no tak, bo przecież jestem nieogolony, a go całuję.
– Chodźmy, odprowadzę cię do bramy – Odpuścił ten temat, chwytając moją dłoń.
Posłusznie ruszyłem za nim, mając do pokonania, wcale nie taką krótką trasę, oczywiście mógłbym pojechać do pracy na Rain, wolę jednak puść pieszo, aby trochę się przejść i rozejść zmęczenie, które pojawia się od razu po moim opuszczeniu domu.
Nie wiem, dlaczego tak jest, ale mój umysł, gdy tylko nadchodzi wieczór, od razu chce odpocząć, słaby ze mnie wilkołak, jak na to, że w nocy chcę spać, a tak być raczej nie powinno.
– Do zobaczenia – Pożegnałem się z mężem, ruszając w drogę do pracy, gdzie dotarłem w ostatnim momencie, trochę mi się dziś nie chciało i chyba dlatego byłem takie powolny.
Dziś nic specjalnego mnie nie zaskoczyło, na warcie nikogo podejrzanego nie spotkałem, za nikim gonić nie musiałem, mogłem po prostu odpocząć, spacerując, obserwując i myśląc o wszystkim i niczym.
Trochę to nudne, kiedy nocą musisz przechadzać się, po prawię pustym mieście tu i tam, i nikt ani nic ci nie towarzyszy, a mogłam ze sobą zabrać Kodę, na pewno by się ucieszył, gdybym mógł sobie trochę pospacerować, a ja nie czułbym się taki samotny, następnym razem zabiorę go ze sobą, aby, chociaż trochę zabić nudę.

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz