niedziela, 16 marca 2025

Od Daisuke CD Haru

 Godziny mijały mi niezwykle powoli, ale cierpliwie starałem się wytrwać do momentu, w którym to mój mąż do mnie wróci. Życzyłem mu tego, by ta noc, jak i kolejne, były dla niego bezpieczne. Może nie nudne, bo mój biedaczyna się tam zanudzi na śmierć, ale nie chciałbym, by miał do czynienia z jakimiś innymi wygnańcami, którzy to zrobiliby mu krzywdę. No i jeszcze pełnia... Wydaje mi się, że powinna być jakoś na dniach. Mówiłem mu, by się o niej dowiedział, no ale czy to zrobi? Coś tak w głębi serca czułem, że jak ja się nie zainteresuje, to on tego nie zrobi i dowie się o niej w ostatniej chwili. 
Kierując się tym zerknąłem więc w kalendarz, w którym są spisane fazy księżyca. Od kiedy mam wilkołaka w domu, się zaopatrzyłem i będę zaopatrzać się w przyszłości w takie rzeczy. I to też wcale nie tak, że trzymałem ten kalendarz gdzieś w ukryciu, leżał sobie na biurku, więc gdyby chciał, naprawdę nie ma wiele roboty. Wystarczy się tylko trochę rozejrzeć i tyle. Otworzyłem odpowiednią stronę i już wiedziałem, że pełnia wypada w tym tygodniu, z nocy z soboty na niedzielę. Z tego co kojarzyłem, weekendy miał wolne, na szczęście. Oby tylko ten tydzień także tak wyglądał, z miłą chęcią spędziłbym w końcu z nim calutki dzień, nie musząc przejmować się nikim i niczym. Może nawet udałoby się nam wyjechać do jego domku...? Wtedy mielibyśmy mnóstwo czasu tylko dla siebie, mając maksimum prywatności. Tylko pytanie, czy będzie chciał spędzić tylko ze mną ten czas, czy może jednak będzie wolał zostać w rezydencji, by także spędzić czas ze swoją mamą. I to też zrozumiem, gdybym po takim czasie miał swoją mamę na wyciągnięcie ręki, też starałabym się z nią spędzać jak najwięcej czasu. 
Przeciągnąłem się leniwie w fotelu, zerkając na zegarek. Niedługo wybije piąta. Haru już wkrótce skończy pracę i do mnie będzie wracał, a ja w końcu nie zaśpię jego powrotu. Podniosłem się z fotela, postanawiając się już tak powoli przygotowywać do snu. Musiałem się umyć, a także przebrać w coś lżejszego i zdecydowanie bardziej wygodniejszego. Pomimo tego, że miałem mnóstwo koszul do wybrania, przygotowałem Haru w końcu wielką kolekcję, zdecydowałem się wybrać coś ze swoich rzeczy. Jako, że trochę chłodno się już robiło, założyłem na siebie satynowy komplet z długim rękawem; ot, luźne spodnie i prosta, zapinana na guziki koszula. 
– Już jestem – usłyszałem w pewnym momencie, więc zadowolony opuściłem łazienkę, by powitać mojego wspaniałego męża. 
– Witaj w domu – odpowiedziałem, zamykając za sobą drzwi. – I jak było w pracy? 
– Nawet coś się zadziało, przymknąłem takiego jednego typa, co mi się odgrażał, że przez to mnie zwolnią, ale poza tym, cisza i spokój. Nic mi nie groziło – odpowiedział, kładąc dłonie na moich biodrach i przytulił mnie do siebie, składając pocałunek na czole. 
– Jakiego typka? – zapytałem, odrobinę zmartwiony tym faktem. Skoro się tak odgrażał, może mieć jakieś powiązania i wpływy. Oczywiście moje nazwisko też ma swoje wpływy, więc trochę wątpiłem, by Haru coś groziło z jego strony, no ale wolałem dmuchać na zimne. 
– Nie wiem z czy to takie ważne, wydaje mi się, że ważniejsze w tej chwili jest to, co masz na sobie – odpowiedział wymijająco, zjeżdżając swoimi dłońmi na moje pośladki. 
– Najzwyklejszą w świecie piżamę. Nie jest to nawet nic wyszukanego – odparłem, nie za bardzo rozumiejąc, co takiego w tym widzi. Chyba gdybym się tak w jego koszuli pokazał, to byłby dla niego lepszy widok, niż teraz, kiedy jestem całkowicie zakryty. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz