poniedziałek, 17 marca 2025

Od Soreya CD Mikleo

 Trochę ciężko było mi wyobrazić sobie te dziesięć lat bez Mikleo, i to jeszcze nie będę mógł jak sobie tego czasu przyspieszyć. Gdybym sypiał, zawsze to kilka godzin mija. Z drugiej strony, spanie w piekle to aż się prosiło o nieszczęście, więc jednak dobrze, że nie jestem do tego przyzwyczajony. Tydzień bez Mikleo jest dla mnie ciężki, a już wkrótce tych tygodni będzie mnóstwo. Dużo za dużo. Będę musiał sobie odnaleźć jakieś zajęcie pomiędzy naradami, które nie będzie wymagało innych osób, będzie zjadaczem czasu i pomoże mi pamiętać o Mikleo. Może coś artystycznego? Albo będę spisywał dziennik? Albo po prostu będę trenował siebie, Banshee... to się zobaczy. Jedno jest pewne, żadnych nowych znajomości zawierać tam nie zamierzam. 
– Próbowały się dopytać, po co, dlaczego, ale jak widzisz, nie są zbyt zainteresowane spędzaniem czasu ze starym ojcem – westchnąłem cicho, nie za bardzo mając ochotę odsunąć się od Mikleo. Musiałem bardzo dobrze zapamiętać ten zapach, gdyż długo go nie będę czuł. Nie będzie nawet żadnego zamiennika, bo szczerze wątpiłem, by ktoś tam na dole piekł regularnie waniliowe muffinki. – Pewnie nawet by nie zauważyły, że mnie nie ma. 
– Nie mów tak. Oczywiście, że by zauważyły, i na pewno będą tęsknić. Teraz tego nie pokazują, bo jesteś na wyciągnięcie ręki, ale po dwóch dniach na pewno zaczną marudzić. Nie masz pojęcia, jak okropnie martwiły się, jak zniknąłeś na rok – Mikleo od razu stanął w ich obronie. 
– To była inna sytuacja. Trochę niebezpieczna, zniknąłem bez słowa i to jeszcze w tak trudnym okresie, ty też zapewne odchodziłeś od zmysłów, więc im się udzieliło – mruknąłem, zmartwiony trochę tym, że nie mam już takiego fajnego kontaktu z dziećmi. Brakowało mi tego, ale niby z drugiej strony lepiej dla nich, że nie spędzają tyle czasu z ojcem z piekła rodem. Więc skoro chcę dla nich dobrze, powinienem się cieszyć. A chcę. Czemu więc czuję przygnębienie? Może jestem bardziej egoistyczny niż zakładałem. 
– Teraz wiedząc, że każda minuta dla mnie to dla ciebie tydzień też będę się martwić – wyznał, z czym się trochę źle poczułem. Podejrzewałem właśnie, że ta różnica w płynięciu czasu może go mu mieszać w głowie. Gdybym wiedział, że ten idiota zapisze tam taki punkt, nie dopuściłbym Mikleo do tego kontraktu. A teraz musi z tym żyć. Gdyby dłużej był na mnie obrażony, też by do niczego nie doszło. Mogłem być większym dupkiem, by był na mnie tak naprawdę zły i tego tak nie przeżywał. 
– Nie myśl tak o tym. W ogóle nie myśl o mnie przez ten czas. Znajdź sobie jakieś zajęcie, i skup się tylko i wyłącznie na nim, a nim się obejrzysz, już do ciebie wrócę. Może zajmujesz się ogródkiem? Wiosna nadchodzi, więc na pewno trzeba będzie coś w nim porobić. I już do nie będę wtedy narzekał, że nie poświęcasz mi uwagi – zaproponowałem, trochę od niechcenia i mało świadomie drażniąc skórę jego brzucha. Kiedy moja ręka zawędrowała pod jego koszulkę, nie mam pojęcia. Jakoś tak chciałem poczuć jego lodowatą skórę pod moimi gorącymi opuszkami, no i jakoś to tak wyszło. 

<Owieczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz