Oczywiście nim zajmie się robotą, musi upewnić się, że dzieciakom nic nie jest. Tak, jakbym ja nie mógł się nimi zająć. A może mi nie ufa? Myślałem, że to oczywiste, że wpierw się zajmę dziećmi, nim zrobię cokolwiek innego.
– Dzieci całe i zdrowe, dalej jeszcze chyba na siebie obrażone, zrobiliśmy obiad i jak go zjadły, uciekły na górę. Odgrzać ci? – zapytałem, przyglądając się mu z uwagą. Mam nadzieję, że już wkrótce uda mu się zrobić ten drobny upominek dla mnie. Co jak co, ale się już tak odrobinkę na niego nakręciłem. Strasznie bym chciał już zobaczyć, co tam takiego dla mnie dzierga. Miałem tylko nadzieję, że wełna nie spłonie mi tam na dole. Może będę ją musiał jakoś zabezpieczyć...? No, jeszcze zobaczymy, co to będzie. Będę się bardzo starał, by cokolwiek to nie było, przetrwało ze mną te dziesięć lat, a nawet i dłużej. Naprawdę miło byłoby coś takiego posiadać, tak po prostu. Jest obrączka, ale ją będę musiał zostawić, by się nie stopiła. On ma jeszcze ten kolczyk z moim piórem czarnym, o ile pamięta, by je założyć z rana, bo do snu należy je zdjąć, by się o nic nie zaczepiły, w nic nie zaplątały... dzisiaj ewidentnie mu się zapomniało, ale to nic takiego, chociaż bardzo mi miło, kiedy dostrzegam na jego białych włosach z niebieskimi refleksami te czarne pióra. Nie wiem, czy dla takiego przeciętnego człowieka jest różnica pomiędzy kruczym piórem, a moim piórem, ale dla mnie najważniejsze jest, że go regularnie nosi i jest to wiadomość zarówno dla aniołów, jak i demonów, a o nich najbardziej się boję.
- A, poproszę. Na pewno upichciliście coś pysznego – stwierdził, kierując się do kuchni.
- Więc zajmuj miejsce przy stole i grzecznie czekaj – poprosiłem, uśmiechając się szeroko.
- Poczekam. A później muszę się zająć twoim prezentem – ciężko westchnął, wykonując moje polecenie.,
- Nie musisz, to po pierwsze, tylko możesz. Do niczego cię nie zmuszam. Będzie mi bardzo miło, jeżeli dostanę coś od ciebie, zanim zejdę na dół, owszem, nie mogę się doczekać, ale jeżeli masz się do czegoś przymuszać, by zdążyć, to naprawdę nie ma to sensu, pamiętać o tobie będę zawsze – powiedziałem, rozpalając ogień. Na szczęście jeszcze ciepłe było, zatem chwila moment i zasmażany makaron z kurczakiem i warzywami dla mojego najpiękniejszego męża będzie gotowy.
- Nie przymuszam się. Robienie na drutach jest dla mnie nawet bardzo miłe. Odprężające. Dawno nie miałem powodu, by sobie tak dziergać – wyznał, co mnie trochę zaskoczyło.
- Skoro tak ci się to podoba, powinieneś znaleźć na to więcej czasu. Dzieciaki są radzą same, ja potrzebuję głównie twojej obecności, tę chwilę bez twojej atencji jakoś przetrwam, zwłaszcza, że będzie ona poświęcona drutom, a nie innym istotom. Właśnie, wkrótce będziesz miał mnóstwo czasu na takie rzeczy, bo mnie nie będzie. Mam nadzieję, że dobrze ten czas wykorzystasz na swoje pasje. Właśnie te druty, zająłbyś się ogródkiem... w końcu beze mnie znajdziesz czas na wszystkie te aktywności, na które do tej pory tego czasu nie mogłeś znaleźć. Proszę bardzo, Owieczko, smacznego – odpowiedziałem, stawiając przed nim talerz z gorącym posiłkiem. - Podać mojej słodkiej Owieczce coś do picia? Może kapkę wina? - zaproponowałem, oczywiście tylko odrobinkę, by mi się tu nie upił, a tak do smaku. I dla dobrego samopoczucia.
<Owieczko? c:>
<Owieczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz