Obudziłem się wczesnym popołudniem, ale za to bardzo wyspanym, co było dla mnie trochę dziwne. Spałem raptem pięć godzin, a czułem się całkiem nieźle. To było zadziwiające. Pytanie, jak to wyglądać będzie, kiedy przyjdzie pora na pracę. Cóż, do tego jeszcze trochę czasu, napiję się kawy czy coś w tym stylu, jeżeli taka potrzeba będzie. A że na razie jej nie ma, skupię się na trwającym dniu.
Powoli wydostałem się z objęć mojego męża, który jak zwykle przez sen mocno mnie do siebie tulił. Z reguły nie przeszkadzało mi to bardzo, w końcu było to fantastyczne źródło ciepła. Bywały czasem momenty, w których faktycznie czułem się, jakbym był przyciskany przez jakiś wielki głaz, ale jakoś się tak poprawiam, by mi to nie przeszkadzało. No i ranki, czy może w tym przypadku popołudnia, one też są ciężkie pod względem tego, że muszę się z tego uścisku jakoś wydostać nie budząc go, chyba, że on budzi się pierwszy. Czasem się mu to zdarza, z reguły jednak to ja wstaję pierwszy, nie potrafiąc zbyt długo odpoczywać. Mam wtedy wrażenie, że marnuję czas, który przecież mógłbym przeznaczyć na tyle rzeczy, być tak produktywnym... Staram się tego oduczyć, by móc poświęcać więcej czasu swojemu partnerowi, wkrótce dziecku, ale ciężko mi jest, kiedy atakujaymnie takie myśli.
Wpierw rozpocząłem dzień od oczywiście ogarnięcia się. Szybka kąpiel i równie szybkie ubranie się w standardowe ubrania, nic wyszukanego. Myślałem, że z włosami pójdzie mi równie szybko, ale one dzisiaj... cóż, jakoś tak nie chciały mnie słuchać. Z jednej strony chciałem je zostawić takimi, jakie są. Nigdzie nie wychodziłem, zatem specjalnie ich układać nie musiałem. Z drugiej strony miałem nieprzyjemne wrażenie, że wyglądam z nimi dziwnie. Nie chciałem wyglądać dziwniez chciałem wyglądać w najgorszym przypadku przeciętnie, no a z tymi włosami się nie dało. Cokolwiek bym nie zrobił, one zaraz wracały do tego stanu zaraz po wstaniu. Jakby ktoś przez całą noc je czochrał. Może Haru robił jakieś dziwne ruchy przez sen. Ja nic nie pamiętam, aby tak było, nic mnie nie wybudziło, ale czort go tam wie, co mu się śniło.
Niepocieszony z paskudną fryzurą opuściłem łazienkę i od razu skierowałem się do biurka. Musiałem na szybko uporządkować papiery, część z nim należało pochować, a listy, które pisałem przez całą noc, przekazać jednej ze służących, aby je wysłała. No i jeszcze zioła z rana, znaczy, z południa, by się przydało wypić. Zjeść też, ale jak chodzi o to, to poczekam na Haru. Mógłbym użyć dzwoneczka i nigdzie nie chodzić, ale nie chciałem budzić mojego męża, który zdecydowanie bardziej potrzebował tego snu niż ja.
– Dzień dobry – usłyszałem w pewnym momencie jego zaspany głos, co trochę mnie zaskoczyło. Miałem nadzieję, że go przypadkiem nie obudziłem. Starałem się zachować jak największą ciszę, ale najwidoczniej coś poszło nie tak. – Czemu jeszcze nie śpisz? Wcześnie jest – wymamrotał, odwracając się w moją stronę, by móc mnie podziwiać. Chociaż, czy dzisiaj było co podziwiać? Nie wydaje mi się, by dzisiaj moja aparycja była bardzo przyjemna dla oka. Miałem zdecydowanie lepsze dni.
– Muszę zrobić parę rzeczy, i muszę je zrobić teraz, kiedy normalni ludzie prowadzą normalne życie. Ale ty wypoczywaj, zasługujesz – odpowiedziałem, chwytając za pęk listów i podchodząc do niego, by złożyć pocałunek na jego czole.
– Mhm. Śliczne masz włosy – uśmiechnął się głupkowato, na ci prychnąłem cicho.
– Nawet mi nie mów, nic na nie nie działa i wyglądam jak palant – burknąłem, niezadowolony z faktu, że zwrócił uwagę na najgorszy szczegół w moim wyglądzie. Chociaż to nie szczegół, bo szczegóły są drobne, a to siano, które mam na głowie, to poważna wada.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz