sobota, 29 marca 2025

Od Haru CD Daisuke

 W sumie to mogłem jeszcze przez chwilę zostać z moim mężem w ciepłym i bardzo przyjemnym łóżku.
– Pozwolę sobie jeszcze chwilę zostać w łóżku mam jeszcze czas do wyjścia, zdążę i zjeść, i spędzić chwilę z mamą zdążę się również przebrać i ruszyć do pracy wszystko mam pod kontrolą – Wyjaśniłem, przytulając go do siebie, całując w jego piękne czoło.
– Tak oczywiście wszystko masz pod kontrolą, a później się spóźnisz i będziemy mieli problem – Stwierdził, oczywiście, uważając, że nie zdążę, że będę musiał, przez co dłużej siedzieć pracy, a przecież widzę zegar i wiem, jaki mam czas i ile mi jeszcze go zostało, a w razie, co jeśli będzie taka potrzeba, nie pójdę do mamy tylko od razu do pracy, w końcu do mamy jeszcze zdążę pójść, jak nie dziś to po naszym powrocie z rezydencji, przecież mam jeszcze dużo czasu, aby spędzić go z nią.
– Gdzie tam się spóźnię, nie musisz mieć od razu takich czarnych scenariuszy, zdążę i tego możesz być bardziej, niż pewien – Zapewniłem go. Wiedząc, że jeśli już coś sobie zaplanuje na pewno dam radę zdążyć bez względu na to, co myśli i jak trudne może się to wydawać.
– Jeśli tak uważasz, tylko spróbuj się spóźnić, a zobaczysz – Zagroził, chociaż mnie chyba bardziej rozbawił, niż przestraszył.
– Co takiego zobaczę? – Dopytałem, robiąc tą główką minę, którą tak dobrze znał i która zawsze go, chociaż odrobinkę załamywała.
– Ależ ty jesteś… Niepoważny – Burknął, przewracając oczami, uderzając mnie delikatnie w klatkę piersiową, rzucając mi te swoje groźne spojrzenie, które w rzeczywistości było bardziej urocze niż przerażające.
– No co? Przecież powiedziałeś, że coś mi pokażesz, a ja chętnie coś zobaczę – Przyznałem, nie przestając się głupkowato uśmiechać, dostając drugi raz od niego w klatkę piersiową, tym razem trochę mocniej z powodu czego drgnąłem.
– Hej, nie musisz być taki brutalny – Mruknąłem, chwytając jego dłoń, która mnie uderzyła, drugą, masując swoją klatę piersiową.
– Ktoś musi cię naprostować i tym kimś jestem ja – Stwierdził, mimo wszystko wtulając się w moje ciało, zamykając swoje śliczne oczęta, dając sobie odpocząć tak jak i odpoczywałem ja u boku męża.
Oj, jak bardzo nie chciało mi się dzisiaj wstać nawet głód, który właśnie mi towarzyszył nie był w stanie wyciągnąć mnie z łóżka, dosłownie chciałbym po prostu spędzić cały dzień w łóżku i do tego całą noc, szkoda tylko, że nie jest to możliwe, dziś moja ostatnia nocka przed wolne weekendem i chyba to tak bardzo mnie rozleniwia. Niestety chyba bardziej niż zwykle.
– Powinieneś już wstać, jeśli chcesz dziś zrobić coś więcej niż tylko zjeść i puść do pracy – Mój mąż po kilkunastu minutach odezwał się, przerywając panującą wokół nas ciszę.
– Nie chcę, dziś nie mam ochoty na nic, wolę poleżeć sobie z tobą w łóżku i trochę poleniuchować nim nadejdzie wieczór – Wyjaśniłem, nawet nie ukrywając swojego wielkiego lenistwa.
– Jesteś okropnym leniem – Mruknął, a mimo to nie poruszył się, samemu, nie mając na nic ochoty.
– Przygadał kocioł garnkowi – Rzuciłem w jego stronę, głaszcząc go po plecach.

<Paniczu? C;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz