Ktoś bardziej szlachetny? Cóż, nie znałem nikogo bardziej szlachetnego, pięknego i słodkiego niż mój mąż, on, jednak zna kogoś innego ciekawe, kto to taki, czy powinienem pytać? Znając go, zapewne powie, że mam się domyślić, a w takie coś naprawdę zdecydowanie nie chcą się bawić.
– To dopiero ciekawe – Rozciągnąłem leniwie swoje mięśnie…
– Cóż, nie? – Dopytał, uśmiechając się łagodnie, wracając spojrzeniem do dokumentów, które właśnie wypisywał.
A właśnie, jeśli o dokumenty. Chociaż, powinienem od razu zabrać się za sprawdzanie, kiedy nastanie pełnia, aby później nie słyszeć, że czegoś nie zrobiłem lub zapomniałem zrobić, a tak może być, jeśli nie zrobię tego od razu.
Jak pomyślałem, tak też zrobiłem, idąc sprawdzić, jak kalendarzowo pojawia się pełnia.
I o losie jakieś zdziwienie pojawiło się na mojej twarzy, gdy okazało się, że pełnia będzie właśnie w weekend, no tak mogłem się w sumie tego domyśleć, mój mąż z jakiegoś powodu zaplanował właśnie ten weekend, a nie żaden inny na nasz wyjazd. I czy ja nie mam najlepszego męża na świecie? No właśnie mam i nie mogę narzekać, sprawdził wszystko przede mną, przygotował wszystko na czas mojej pełni, nie zapominając chyba o niczym, to znaczy nie wiem, czy o czymś zapomniał, czy nie zapomniał jednak, znając go, mogę być pewien, że postarał się on bardziej niż ja. A to oznacza, że trochę to ja nawet powinienem się wstydzić, a wszystko dlatego, że wypadałoby, abym to ja przygotował wszystko na swoją pełnię, a nie musiał o mnie jeszcze myśleć. Ech, czasami jestem zdziwiony, jak on potrafi ze mną wytrzymać.
– Naprawdę mogłem się tego spodziewać – Odezwałem się w końcu, przerywając ciszę, która panowała między nami.
– Co masz na myśli? Czego mogłeś się spodziewać? – Daisuke odwrócił głowę w moją stronę, unosząc jedną brew, nie rozumiejąc moich słów, jeszcze, bo zaraz wyjaśnię mu, co mam na myśli.
– No jak to, co mam na myśli? Przygotowałeś wszystko na moją pełnię i nawet nie powiedziałeś mi, że już wiesz, kiedy ona będzie – Wytłumaczyłem, od razu, dostrzegając malujące się uśmiech na jego twarzy, no tak on to wszystko zaplanował, abym sam zmusił się do sprawdzenia, kiedy nastanie pełnia. Rozumiem, nie chcę robić wszystkiego za mnie, i to jasne nie jest do tego zobowiązany, sam muszę o siebie zadbać, bo jeśli ja o siebie nie zadbam, to nikt o mnie nie zadba, to znaczy może nie do końca, w końcu mój mąż dba o mnie lepiej niż ja sam o siebie.
Jednak, mimo to chyba powinienem ja zacząć dbać o siebie, chodź odrobinę, przemyślę to i zobaczymy, co da się zrobić.
– A jak myślisz, dlaczego to zrobiłem? – Zapytał, przyglądając mi się uważnie, unosząc jedną brew ku górze.
– Doskonale wiem, dlaczego chciałeś, abym sam się domyślił, a raczej to sprawdził, jednocześnie przygotowując wszystko. Wiedząc, jakie mam podejście do całej tej sprawy – Wytłumaczyłem, nie będę głupkiem, to znaczy głupi jestem, ale chyba nie aż, tak żeby się nie zorientować, co jak co, ale zdążyłem już poznać mojego męża i wiem, do czego jest zdolne, zawsze mając wszystko zaplanowane.
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz