poniedziałek, 31 marca 2025

Od Daisuke CD Haru

 Jak dla mnie Haru za dużo myślał. Albo właśnie trochę za mało, bo gdyby myślał za dużo doszedłby do wniosku, że jesteśmy cały czas narażeni na niebezpieczeństwo ze strony wampirów. W końcu, gdyby naprawdę tutaj gdzieś czyhały, próbowałyby mnie zaatakować nie raz, nie dwa, a ostatnio przecież spędziliśmy czas w tym jego domku i nic się nie stało. 
- Nie wydaje mi się, by były na tyle głupie, aby zaatakować nas tak blisko miasta, szybko ich zbrodnia zostałaby odkryta, ludzie zaczęliby drążyć, a gdyby tak ich znaleźli za dnia, ich śmierć byłaby pewna. Znacznie prościej byłoby im zaatakować nas tutaj. Z dala od miasta, na małym odludziu. Zgromadziliby bandę mniej więcej tak dużą wielkością jak ta, którą napadli na ciebie i wuja, i jestem pewien, że szybko by nas wszystkich pozabijali. No, może z tobą mieliby mały problem, ale mając liczebną przewagę, i z tobą by wygrali. Zanim ktokolwiek by się zorientował, że coś tu się wydarzyło, oni byliby już dawno w zupełnie innym regionie. Wątpię, by mury czy psy mogły ich zatrzymać. Idąc dalej tym tropem, jestem w ciągłym niebezpieczeństwie będąc z tobą, bo twój zapach ich przyciąga. Albo jestem w niebezpieczeństwie, kiedy ciebie nie ma, bo ja siebie nie obronię, a mój zapach też ich przyciąga. Nie musisz się tak martwić, nie ma ich tu. Gdyby były, wyczułbyś je. Albo psy wpierw by je wyczuły. Może zaczęły respektować wasze terytorium po tym, jak na nie napadliście. Jesteśmy bezpieczni, przynajmniej ja jestem bezpieczny, kiedy jestem przy tobie – wygłosiłem mały wywód, przyglądając się swoim pięknym dłoniom. Jak to miło, że moje dłonie jeszcze nie są w żadnym stopniu spaczone, nie to co reszta mojego ciała. Piękne, smukłe, blade, żadnych plam, żadnych blizn, zmarszczek... tylko takie troszkę małe. Chociaż, w porównaniu z Haru, to ja jestem cały mały. 
- To paskudne krwiopijce, one mają swój własny tok rozumowania – burknął, przytulając się do moich pleców. A może to wcale nie chodziło o wampiry, a o coś zupełnie innego? Równie dobrze może to być wymówka. 
- Wiesz, jeżeli nie chcesz tam jechać, możesz mi powiedzieć wprost, a nie udawać, że przejmujesz się nagle wampirami. Nie musimy tam jechać. Pomyślałem, że fajnie by tam było, bo mielibyśmy tylko siebie, i prywatność. Jeżeli jednak masz inny pomysł, z chęcią posłucham – zaproponowałem, odwracając się w jego stronę. 
- Nie, nie o to mi chodzi, ja się naprawdę martwię. O ciebie. Nie chcę, byś więcej czuł strach, i żeby coś ci się działo – powiedział, w międzyczasie całując moją szyję. Może dlatego poruszył temat wampirów, zobaczył te paskudne blizny, które przecież wcale nie miały być takie widoczne. 
- Wiem, że nigdy byś na to nie pozwolił – powiedziałem, całując go w żuchwę. - Na razie wampiry trzymają się z daleka od tego miejsca, i niczym się nie musimy przejmować. Ostatni wypad do twojego starego domku skończył się bardzo przyjemnie. Zresztą, dobrze spędzić razem trochę czasu, póki jestem jeszcze normalny – dodałem, opierając głowę o jego klatkę piersiową, relaksując się jeszcze ciepłą wodą. Jeszcze trochę czasu mamy dla siebie, i chcę z niego skorzystać w ten przyjemny sposób. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz