piątek, 28 marca 2025

Od Daisuke CD Haru

 Wyczułem, jak Haru próbuje podnieść się z łóżka, odsuwając się ode mnie, co mi się nie spodobało. Na wpół śpiący nieco mocniej wtuliłem się w jego ciało, nie chcąc, by gdziekolwiek odchodził. Był taki ciepły, a ja dzisiaj bardzo z jakiegoś powodu tego ciepła potrzebowałem. Nawet dobrze oczu nie otworzyłem, a już miałem ochotę iść dalej spać. Było jakoś wcześnie? Nie, chyba nie, bo gdyby było wcześnie, to Haru by nie wstawał. Czemu więc mimo później pory chce mi się spać?
- Kochanie, muszę wstać do łazienki – usłyszałem, na co westchnąłem cicho i w końcu go puściłem. 
- Tylko wróć do mnie szybko – poprosiłem, otwierając jedno oko. Jakoś tak szaro było. I niefajnie. Zerknąłem na okno i już zrozumiałem, dlaczego. Na zewnątrz padał mocny deszcz, którego nie słyszałem jakoś bardzo, ale ta atmosfera, ten chłód, ciśnienie sprawiało, że byłem śpiący. A tak być nie powinno. Powinienem wstać, powinienem coś robić, a miałem takiego lenia, że nie miałem ochoty nawet ruszyć palcem. Co to się ze mną dzieje? Nie powinno tak być. 
- I już jestem – usłyszałem po pięciu minutach, może dziesięciu, i znów był z powrotem. Zadowolony od razu wtuliłem się w gorące ciało, korzystając z faktu, że nie założył koszulki. Miałem więc tym samym bezpośredni dostęp do jego rozgrzanej skóry, która dawała mi tyle ciepła. - Wszystko w porządku? - dopytał, kładąc swoją dłoń na moim czole. Oczywiście sprawdzał, czy jestem chory, miło z jego strony, ale niepotrzebnie. 
- Nie jestem chory, tylko mam lenia. A tak nie powinno być – mruknąłem, z niechęcią otwierając oczy. 
- Oj tam, każdemu przypada słabszy dzień. I tak się zdarzyło, że dzisiaj przypadł on tobie – stwierdził łagodnie, gładząc moje plecy. 
- Nie mam czasu na słabsze dni – odparłem cicho, ale czy coś z tym zrobiłem/? Absolutnie nic. Panie, ja to dopiero słaby jestem. 
- I co, coś złego stanie się, kiedy dzisiaj sobie przeleżysz i odpoczniesz? Ja bym tam z chęcią z tobą sobie poleżał – stwierdził, dalej drażniąc moje plecy. 
- Właściwie, najpilniejsze dokumenty już ogarnąłem i jedyne, co mi takiego pilnego zostało, to odwiedzenie kowala. Ale w taką pogodę? Oj, nie ma mowy, że ja gdziekolwiek wyjdę – odpowiedziałem, zaczynając rysować na jego klatce piersiowej małe szlaczki. 
- Do kowala? Tego przystojnego? A po co? - dopytał, a w jego głosie wyczułem swego rodzaju bojowość. To mi się nawet trochę spodobało. Miałem wtedy taką większą pewność, że Haru na mnie zależy. 
- Jedynego przystojnego mężczyznę, jakiego znam, to ty, więc nie wiem, o jakim przystojnym kowalu mówisz – odpowiedziałem wymownie, nie chcąc mu przyznać, że idę odebrać jego prezent. - Najwyższa pora coś zjeść, prawda? Nie możesz tak leżeć bez jedzenia. A jak zjesz, możesz iść do swojej mamy. Ale wpierw musisz się ubrać, nie pozwolę, by mój przystojny mąż paradował bez koszulki – zacząłem kompletnie inny temat nie chcąc wrócić do tamtego. 
- Ty też coś musisz zjeść. No i się ubrać, też nie możesz paradować jedynie w mojej koszuli – odpowiedział, na co pokręciłem głową. 
- Jeżeli się z łóżka nie ruszę, to nie będę paradować. A głodny tak czy siak nie jestem – opatuliłem się dokładnie kołdrą, nie mając ochoty na nic. Szkoda, że Haru musi iść dzisiaj do tej pracy, z chęcią bym tak sobie z nim po prostu poleżał, zwłaszcza w tak beznadziejnym dniu. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz