sobota, 15 marca 2025

Od Mikleo CD Soreya

Myśl pozytywnie? To było trochę trudne, biorąc pod uwagę i gdzie idzie mój mąż i z kim się właśnie spotka, demony są przebiegłe i nigdy nie wolno im ufać każdy z nich jest gotowy wbić ci nóż w plecy, i to szybciej, niż będziesz w stanie zauważyć. Z drugiej jednak strony moje patrzenie na demony może być trochę zakrzywione, a to dlatego, że mój mąż sam w sobie jest demonem, z jednej strony wiem, że nie powinno się ufać demonom, ale z drugiej sam jestem w związku z takim oto demonem, trochę zaprzeczam sam sobie i nic nie potrafię na to poradzić, kocham go i nie potrafię bez niego żyć i szczerze Nie obchodzi mnie to, kim jest i co może mi uczynić złości najważniejsze, że okazuje mi tyle miłości, ile potrafi i tyle, na ile jego zdaniem jestem w stanie sobie na nią zasłużyć…
– W porządku w takim razie idź i wracaj do mnie najszybciej, jak to tylko możliwe – Poprosiłem, patrząc mu głęboko w oczy, uśmiechając się przy tym ciepło, w duchu bardzo się o niego martwiąc. Odejdzie na dziesięć lat i choć dla mnie to tylko miesiąc boję się tego, jak jego życie może się tam na dole potoczyć.
Czy za dziesięć lat dalej będzie tym samym mężczyzną, którego znam? Czy po dziesięciu latach będzie chciał do nas wrócić? Obawiam się tego odejścia, natomiast obiecałem, że dam sobie spokój, że nie będę narzekał, nie chcę sprawiać mu więcej problemów niż i tak ich już ma, przecież wiem, że nikt normalny z własnej woli nie chciałby pójść do piekła. Z drugiej jednak strony mój mąż nie do końca jest normalny i ja doskonale to wiem, to jednak nieistotne kocham go za to, że przy mnie jest, a nie za to, kim w tym momencie jest.
– Nie martw się o mnie, jestem dużym chłopcem, na pewno sobie poradzę – Zapewnił, całując mnie w czoło, opuszczając mnie i dom, tak jak sam wcześniej wspominał.
A więc poszedł, zostawiając mnie z naszymi zwierzakami pogłębionego w różnych myślach, bałem się o niego, bałem jak nigdy przedtem o nikogo mimo wszystko to, co robi, jest bardzo niebezpieczne i chyba obaj doskonale to wiemy.
Starając się o tym nie myśleć, zająłem się pracą, musiałem coś ze sobą zrobić, aby nie siedzieć, nie czekać i nie myśleć o nim, nie mogłem myśleć, bo wiedziałem, jak źle psychicznie to na mnie wpłynie.
Zajmując się przygotowaniem obiadu dla naszych pociech, zerkałem kątem oka na zegarek.
Miałem nie patrzeć, miałem nie myśleć, a jednak, co chwilę się na tym łapałem, że wzrokiem szukałem męża, którego nie ma, i to tylko przez chwilę, co ja zrobię, kiedy Sorey zniknie z mojego życia na dłużej, niby tylko miesiąc jednak świadomość tego, że u niego czas płynie dużo wolniej, bardzo mnie przerażała, chyba czasem lepiej jest nie wiedzieć, teraz jednak na to za późno. Wiem i muszę się z tym pogodzić, aby nie sprawiać mu więcej problemów, niż i tak już ich ma, mam tylko nadzieję, że ten cały demon, sprawdzając tę umowę, nie będzie miał żadnego, ale i nie przymusi mojego męża do podjęcia decyzji, z którą on sam nie będzie czuł się dobrze.

<Pasterzyku? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz