piątek, 14 marca 2025

Od Mikleo CD Soreya

A więc to dlatego zniknął na całą noc, jaka ulga ja naprawdę bałem się, że odejdzie i nie zobaczę go przez dłuższy czas, bo kto wie, czy na pewno będzie to tylko miesiąc, nie ufam demonom, wyjątkiem jest mój mąż, chociaż wiem, że i on jest jednym z nich.
Kiwając głową, podążałem za nim do kuchni, gdzie położył całą umowę, pozwalając mi ją pierwszemu przejrzeć. Od razu zauważyłem kilka nieścisłości, które zmuszałyby go do przebycia w piekle kolejnych dziesięciu lat, w razie, gdyby coś poszło nie tak.
– Mówiłeś, że nie będzie cię miesiąc prawda? – Zapytałem, powoli wszystko układając sobie w głowie.
– Tak, miesiąc – Powtórzył, to o co zapytałem, zerkając na papiery przez moje ramię chyba już, rozumiejąc, dlaczego o to pytam.
– Dlaczego nie wspomniałeś, że w piekle będzie trwało to aż dziesięć lat? – Pytałem dalej, chcąc zrozumieć jego postrzeganie z drugiej strony, skoro czepiam się go o to, że nie będzie go miesiąc, to miał prawo ukryć przede mną to, że jego czas będzie mijał dużo wolniej, abym jeszcze i o to się nie czepiał.
– Cóż, nie chciałem cię martwić, w piekle czas płynie inaczej, ale dla ciebie to tylko miesiąc – Odpowiedział, obserwując mnie uważnie, nie chcąc, abym się zdenerwował.
Nie byłem zły, obiecałem, że nie będę zły, byłem tylko zaskoczony, a może nawet trochę przestraszony tym, jak długo w rzeczywistości czas mu będzie płynął. Oczywiście wiem, że w piekle czas płynie, inaczej Nie sądziłam jednak, że aż tak inaczej z drugiej jednak strony wiem, jak czas płynie w niebie, tak więc nie powinienem być zdziwiony tym, jak czas płynie na dole.
– Rozumiem, musisz zwrócić uwagę na to, że jeśli coś pójdzie nie tak, mogą kazać ci spędzić tam więcej czasu – Pokazałem mu jeden z podpunktów, na które od razu zwróciłem uwagę.
Sorey przyjrzał się uważnie podpunktowi, na który zwróciłem uwagę, kiwając głową.
– Nie jesteś zły za to, że ci nie powiedziałem? – Dopytał, na chwilę, odkładając papierem na bok, poświęcając mi całą swoją uwagę.
– Nie, moje zachowanie było beznadziejne, dlatego wcale się nie dziwię, że nie chciałeś mi tego powiedzieć, na twoim miejscu chyba też bym nie mówił – Wyjaśniłem, przytulając się do jego ciepłego ciała.
Mój mąż ucałował mnie w czoło, zerkając na umowę, którą zaczął czytać na głos, tak abym mógł uważnie wsłuchać się wczytane przez niego tak i zwracać uwagę na rzeczy, które nie powinny zostać tam zapisane.
Trochę czasu trwała nim udało nam się na spokojnie zwrócić uwagę na wszystko, co zostało tam zapisane, poprawiając wszystko na korzyść mojego męża.
– A jednak bez ciebie bym sobie nie poradził, byłeś mi potrzebna, aby zobaczyć rzeczy, których pewnie sam bym nie dostrzegł – Stwierdził, głaszcząc mnie po włosach.
Zadowolony cieszyłem się jego bliskością, chcąc mieć go najbliżej, jak tylko się da, nim odejdzie, pozostawiając mnie tu samego.
– Czasem potrafię być przydatny – Uśmiechając się do niego, stanąłem na palcach, aby złączyć nasze usta w namiętnym pocałunku, chcąc skorzystać z chwili sam na sam, pragnąc zapamiętać smak jego ust, zapach jego ciała i zapamiętać bliskość, której bardzo będzie mi brakowało.

<Pasterzyku? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz