środa, 26 marca 2025

Od Daisuke CD Haru

 Im dłużej i więcej rozmawiałem z tą kobietą, tym więcej podobieństw widziałem pomiędzy nią, a Haru. Takim największym był chyba gust, albo raczej jego prostota. W końcu, jak mogę im się podobać w takiej formie? Moje ubranie było bardzo proste, włosy w stanie okropnym, a oni twierdzili, że wyglądam wspaniale. Skąd im się to bierze, to ja nie wiem. Kiedy chcę być podziwiany, chwalony, słyszę jakieś mierne komplementy, a kiedy wyglądam okropnie, to wtedy słyszę najlepsze komplementy w swoim życiu. Jak to działa, nie mam pojęcia.
– Nie mam pojęcia, skąd wam się bierze ten gust – pokręciłem z niedowierzaniem głową, kierując się za nim do pokoju, chcąc z nim spędzić te ostatnie kilka minut przed pracą. I tak samo jak wczoraj, chciałem odprowadzić go do bramy. 
– Oj tam, po prostu podziwiamy i doceniamy piękne osoby – wyszczerzył się głupio, tuląc mnie do siebie. – Może jutro też byśmy się z nią spotkali, pogadali... co ty na to? Naprawdę cię lubi, więc chyba dobrze tę relację pielęgnować i rozwijać – zaproponował. Trochę to rozumiałem, każdy by chciał, aby jego druga połówka dogadywała się z rodzicem, albo ogólnie z rodziną. Chociaż, co do mojej rodziny, to z nią dogadać się nie dało. 
– Możemy. Może jutro moje włosy już się ogarną i będą wyglądać lepiej niż w tej chwili – wyznałem, na razie będąc dobrze do tego pomysłu nastawiony. Dalej trochę uważałem, że lepiej by było, aby spędzali czas sami, bez mojej skromnej osoby. Momentami czułem się dziwnie, tak trochę zabierając im czas na pogłębianie więzi. 
– Wiesz, że możesz traktować trochę ją jak swoją mamę? – zaproponował, co dość mocno mnie zaskoczyło. 
– Słucham? Ale jak to? Przecież ona jest twoją mamą – zauważyłem zgodnie z prawdą, trochę nie rozumiejąc jego logiki w tym momencie. 
– Jest moją mamą, zgadza się, ale dzięki temu, że jesteś moim mężem, ona jest twoją teściową, więc tak jakby trochę mamą. Przynajmniej tak to się potocznie mówi – wyjaśnił mi, na co zmarszczyłem brwi. 
– Pierwsze się spotykam z czymś takim, by na swoją teściową mówić „mamo” – przyznałem zgodnie z prawdą, co z kolei zaskoczyło mojego męża. 
– Czyli w takich wyższych sferach się tego nie używa? – dopytał, na co wzruszyłem ramionami. 
– Może ktoś używa, chociaż ja się nigdy z tym nie spotkałem. Wypowiadając się o rodzicach swojego partnera zazwyczaj mówili o nich per pan, per pani... Zresztą, czy to nie dziwne by było, gdybym tak zaczął do niej mówić? To przecież dla mnie obca kobieta jest, jakby nie patrzeć – zacząłem trochę niepewnie. Jakiś ten koncept taki dziwny był. Nie byłem pewien, czy potrafiłbym myśleć o niej, jak o mamie. Na razie myślę o niej jak o mamie Haru, i to mi wystarczy. 
– Na razie. Oczywiście, nikt ci nie każe tak mówić, to jest dobrowolne, po prostu... Zastanów się nad tym. Poznaj ją. I się sam przekonasz – wyjaśnił, na co pokiwałem głową. Poznać ją muszę, skoro mamy razem mieszkać, ale czy będę nazywać ją mamą? Jeszcze nie jestem tego pewien. Nawet nie wiem, czy ta kobieta tego by chciała. 
– Poznam na pewno. Tak samo na pewno jutro cię ogolę, byś mi już więcej skóry nie podrażniał – dodałem, zerkając wymownie na jego już zarośnięte policzki. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz