Czy ja chciałem gdzieś iść? Sam w sumie nie wiedziałem, nie myślałem o tym jeszcze, chociaż przyznam, że nie jest to wcale taki zły pomysł, zmiana otoczenia na pewno obu nam dobrze zrobi.
A jeśli chodzi o mamę, cóż, ten jeden weekend bez nas zdecydowanie da sobie radę.
– Szczerze powiedziawszy, jestem jak najbardziej za twoim pomysłem, dobrze nam zrobi zmiana otoczenia – Wyjaśniłem, przytulając go do siebie, doskonale, odczuwając jego zmęczenie, które i mi zaczęło się już udzielać.
Ziewnąłem zmęczony, chcąc już tylko zasnąć, nie marząc już o niczym innym.
– Dobrze, bardzo mnie to cieszy – Ucałował mnie w podbródek, wtulając się w moje ciało.
– I mnie również – Przyznałem, dłonią, przecierając swoją twarz, odczuwając coraz to większe zmęczenie. – Dobranoc – Dodałem, chowając go w swoich ramionach.
– Zaczekaj jeszcze jedno – Zaczął lekko mnie, szturchając, nie dając mi spać. – Wiesz, kiedy nastaje pełnia? – No i tyle by było z mojego odpoczynku, a musiałem, że na tym się zakończy. Pójdziemy spać i dobranoc, a on jeszcze musi mnie męczyć pytaniami, na które nie znam odpowiedzi, a przynajmniej nie w tej chwili.
– Nie wiem, jeszcze tego nie sprawdzałem – Przyznałem, zgodnie z prawdą doskonale, wiedząc, że nie będzie z tego powodu zadowolony.
No cóż, ja mogę na to poradzić, taki już jestem, pozostawiam wszystko na później, poza tym moje ciało samo pokazuje mi, kiedy mam być ostrożniejszy, kiedy coś dzieje się z moim ciałem, na tę chwilę nic się nie dzieje, ciało nie daje mi o niczym znać, dlatego w tej chwili się tym nie przejmuje, jeszcze nie teraz, na to też przejście czas.
– Nie uważasz, że to najwyższa pora, aby się doinformować? – Zapytał, unosząc głowę znad mojej klatki piersiowej, patrząc na moją twarz, bo, mimo że nie widzę jego twarzy z powodu zamkniętych oczu.
– Mam to zrobić już teraz? Nie dasz mi się wyspać… – Zapytałem, otwierając swoje oczy, aby na niego spojrzeć, czy on naprawdę będzie mi teraz o tym mówił? Nie możemy porozmawiać o tym później? Przecież jeszcze jest na to czas, dużo czasu, a przynajmniej do końca tego dnia jeszcze zdążą się dowiedzieć co i jak, skoro tak bardzo mu na tym zależy.
– Nie mówię, że masz zrobić to już teraz. Chciałbym, jednak abyś sprawdził to, jak najbardziej, aby się nie narażać, nie chcę twojej krzywdy, a jak na razie mam wrażenie, że tylko ja się tym przejmuje – Wytłumaczył, a ja czułem, że muszę jak najszybciej to sprawdzić, bo jak nie to mnie zaraz tu zagryzie albo się na mnie obrazi.
– Obiecuję ci, że gdy tylko wstanę, od razu się tym zainwestuje – Obiecałem mu, całując go w czoło, mając nadzieję, że to mu wystarczy.
– Mam nadzieję, trzymam cię za słowo – Dodał, znów, wtulając się w moje ciało, zamykając swoje piękne oczy.
No nareszcie możemy pójść spać, jak dobrze jestem już naprawdę zmęczony.
– Słowa dotykam, obiecuję – Potwierdziłem, cicho ziewając, mając już dość dzisiejszego dnia raczej wieczoru, bo od teraz wieczory będą moimi największymi wrogami.
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz