poniedziałek, 17 marca 2025

Od Mikleo CD Soreya

Słuchałem go uważnie, chociaż przyznać musiałem, że jego zachowanie trochę mnie dekoncentrowało, drażnił moją skórę, mimo że wiedział, jak to na mnie działa, na pewno nie robił tego specjalnie nie teraz, potrafi być złośliwy, ale chyba nie aż, tak aby robić mi na złość.
– Sorey trochę mnie tym dekoncentrujesz – Odezwałem się w końcu, nie będąc w stanie noża utrzymać w dłoni.
– Czym? Co ja takiego robię? – Zapytał, zachowując się trochę tak, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, co robił, a więc jednak robił to nieświadomie lub świetnie udawał, że właśnie tak jest.
– Twoja dłoń drażni moje ciało – Wytłumaczyłem, odkładając nóż na bok, aby uchwycić jego dłoń, którą drażniła moje podbrzusze.
– Oj Miki, ja przecież tylko przypadkiem, chociaż przyznam, że bardzo mnie kusi twoje ciało – Wyszeptał mi do ucha, podgryzając jego płatek, specjalnie się ze mną drażniąc.
A jeszcze przed chwilą mówił, że robi to przypadkiem, takie zachowanie zdecydowanie nie jest przypadkowe. Musiałem trochę się uspokoić, aby nie wydać z siebie żadnego odgłosu, nie chciałem, aby nasze dzieci coś usłyszały i zachęcone dziwnymi dźwiękami zeszły na dół.
– Nie rób tak – Odsunąłem jego dłonie, czując gorąco, które uderzała w moją twarz, zapewne ze wstydu zrobiłem się cały czerwony, wyglądając zapewne okropnie.
Sorey uśmiechał się, odwracając mnie w swoją stronę, kładąc dłonie na moich policzkach, szczerząc się do mnie jak głupi do sera.
– Chętnie bym cię teraz wziął, jesteś taki słodziutki – Wymruczał, oblizując swoje wargi, jeszcze bardziej mnie zawstydzając.
– Wiesz, że nigdy nie odmawiam, natomiast w tej chwili to nie jest odpowiedni moment, dzieci mogą mnie usłyszeć, a ty nie lubisz, kiedy milczę – Zauważyłem, z czym się zgodził, kiwając głową.
– Lubię słuchać twoje jęki, stęki i krzyk, na pewno będzie mi ich brakowało przez ten czas – Wyszeptał, łącząc nasze usta w namiętnym nie.
Od razu odwzajemniłem jego pocałunek, nie mogąc się mu oprzeć, uwielbiałem jego usta, uwielbiałem jego ciało i bliskość, której na pewno będzie mi brakowało.
To jednak w tej chwili, a konkretnie podczas jego nieobecności nie będę myślał o tym, jak bardzo brakuje mi jego ust i ciała, a raczej będę myślał o tym, czy żyje, czy jest bezpieczne i czy nic mu nie grozi, cała reszta nie będzie miała dla mnie znaczenia.
Nie będę myślał o swoich pragnieniach, bo jest zapewne w tamtym momencie, nie będę ich miał, całe moje życie będzie polegało na opiekowaniu się naszymi dziećmi i zamartwianie o męża tak będzie i tego jestem pewien.
– Tak? Zawsze możesz o mnie pomyśleć, gdy będziesz miał gorsze chwile – Wyszeptałem, uśmiechając się do niego zadziornie.
– Będę myślał, będę odliczał dni, sekundy i minuty, aż znów będę mógł cię dotknąć – Zapewnił, kładąc dłoń na moim policzku.
– Myślę, że zamiast myśleć o mnie i zapewne o dzieciach powinieneś skupić się na sobie, musisz pamiętać o tym, że w tej sytuacji będziesz najważniejszy, że masz wrócić do domu cały i zdrowy, pilnuj się, aby nikt cię nie skrzywdził, a nami się nie przejmuj, my sobie poradzimy dla nas to przecież tylko miesiąc, a dla ciebie, aż dziesięć lat – Zauważyłem, wtulając się w jego dłonie, którą tak dotykać uwielbiałem.

<Pasterzyku? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz