wtorek, 11 listopada 2025

Od Daisuke CD Haru

 Kiedy się obudziłem, Haru nigdzie nie było. Na dworze było też ciemniej, ogień w kominku dogasał, na stole nie pozostało nic z jego obiadu. Powoli podniosłem się do siadu, czując się odrobinkę lepiej. Dalej nie było to fenomenalne, ale było nieco bardziej... znośnie. Zdjąłem ze swojego ciała koty, które zdecydowały wyspać się na mnie, i niemrawo rozejrzałem się dookoła. Poszedł spędzać czas ze swoją mamą? A może poszedł zaspokajać swój apetyt? Spędzi ze mną dzisiaj jeszcze trochę czasu? Czy wróci dopiero nad ranem, ledwo coś jedząc, w pośpiechu łapiąc dokumenty i uciekając do pracy? Właśnie, dokumenty; raporty, które mi przyniósł, były niechlujnie położone na stole. Ja wiem, że mojej służbie można wiele rzeczy zawierzyć, ale to są dokumenty, ważne dokumenty, nie powinny być na wierzchu. Powinien gdzieś je schować, zanim opuścił pokój. 
Podszedłem do łóżka i zacząłem porządkować raporty w środku. Przejrzałem, czy na pewno wszystko znajduje się w teczce, poukładałem tak, jak powinno być, a na sam wierzch wziąłem czysty kawałek pergaminu, na którym zapisałem nazwisko oraz adres, pod który się powinien udać. Nie wiem, czy pamiętał, a nawet, jeśli pamiętał to lepiej, żeby miał to zapisane. Następnie odłożyłem teczkę na stolik przy łóżku, jak będzie wstawać, będzie pamiętać. Na wszelki wypadek i ja powinienem z nim wstać, by mu przypomnieć, że musi je zabrać. 
– Jak myślicie, gdzie jest pan? – zapytałem cicho kociaki, zabierając się za podlewanie roślin. Chciałem z kimś pogadać, a że nikogo nie było... zostały mi koty. Troszkę szkoda, że ich nie rozumiem, ale czego się spodziewać po takim prostym człowieku, jak ja? Nie mam żadnych niesamowitych umiejętności. Nie mam... nic. Nawet nie potrafię się normalnie zachowywać. – Ale wy ze mną musicie mieć ciężko. Znosicie mnie przez cały dzień... pewnie was strasznie wkurzam – mówiłem dalej, podnosząc z podłogi Ametyst, która przyszła łasić się o moje nogi. – Nawet was rozpieszczać przysmaczkami nie mogę, bo nie jem za dużo mięsa. Powinniście więcej chodzić przy Haru. On nie dość, że lubi mięso, to z chęcią by się nim dzielił. Pewnie też za nim strasznie tęsknicie. O, Haru – odwróciłem się zaskoczony w stronę drzwi. Gdyby nie to, że stałem przodem do lustra, i zobaczyłem jego odbicie, pewnie się nawet bym nie zorientował, że wszedł do środka. Zrobił to wszystko tak cicho, ostrożnie... Nawet nie słyszałem, jak wchodził do środka. A kociaki siedziały przy mnie, nie kwapiąc się nawet z podejściem do swojego pana, co było... dziwne. Zawsze go witały. Co teraz się zmieniło? – Spędziłeś miło czas z mamą? – zapytałem, mając nadzieję, że nic nie słyszał z mojej poprzedniej rozmowy do kotów. W końcu nie powinienem się tak zachowywać, powinienem jak zwykle mieć wszystko pod kontrolą, i ładnie się uśmiechać. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz