piątek, 28 listopada 2025

Od Daisuke CD Haru

 Trochę czułem się winien tego, że zamiast spędzać czas ze swoją rodzicielką, z którą przecież ma do nadrobienia całe życie, spędza go ze mną. Jeszcze kilka razy ją tak spławi, i może mnie powoli zacząć nienawidzić, bo zabieram mu syna. Najpierw ich zapoznaję ze sobą, a teraz zabieram... może więc powinienem się zgodzić? Chociażby dla nich, nie dla mnie. Chcę, by mieli ze sobą dobrą relację. Nie po to tyle walczyłem o to, by Haru jej wybaczył, aby teraz to wszystko przeze mnie przepadło... muszę więcej myśleć o innych, mniej o sobie. Muszę myśleć więcej o Haru, o jego mamie, i o tym dziecku, które się we mnie rozwija, powoli, ale widocznie. Ile to, maksymalnie osiem tygodni może się we mnie rozwijać, a już mój brzuch wydawał się jakiś taki... wzdęty. Ten brzuch tak zupełnie nie pasował do reszty ciała, które było szczupłe....
- Martwię się o twoją relację z mamą – odpowiedziałem cicho, niepewnie, wtulony w jego gorące ciało. Jego bliskość, to ciepło, cudowny zapach bursztynu i żywicy... jakże mi tego brakowało. Mam to tylko w nocy, i trochę na co dzień, ale to zdecydowanie za mało. Potrzebowałem go przy sobie. A tak to nie powinno wyglądać. Powinienem nauczyć się, że Haru nie jest tylko mój. Że ma prawo spędzać czas z kimś innym, niż tylko ze mną, a nawet powinien. To ja jestem tu uwięziony, w tym ciele, sam ze sobą. A on jest wolny. - Ostatnio każdą wolną chwilę spędzasz ze mną... to nie tak powinno wyglądać. 
- Jak mam nie spędzać z tobą czasu, jak mnie potrzebujesz? Zresztą, moja mama wie, że teraz potrzebujesz mojej obecności, w końcu też przez to przechodziła. I aprobuje to, że tyle przy tobie jestem – wyjaśnił łagodnie, bez żadnych wyrzutów. 
- Nie dałbym sobie bez ciebie rady – odpowiedziałem szczerze, wzruszony jego postawą. Jest taki kochany... a ja go niszczę. 
- Oboje się wspieramy. Na tym polega małżeństwo – odpowiedział, gładząc moje plecy. Może.... może dzięki niemu nie będzie aż tak źle?
- Kocham cię – wyszeptałem, wtulony w jego ciało. 
- Ja ciebie też – odpowiedział, ukrywając mnie w swoich ramionach. 

Dni mijały, a ja... cóż, miałem wrażenie, że z dnia na dzień ten mój brzuch coraz taki większy był, co mnie martwiło. Tak to powinno wyglądać? Na tak wczesnym etapie ciąży mój brzuch powinien być aż widoczny...? Haru twierdził, że niepotrzebnie się przejmuję, a ja jakoś tak nie byłem pewien. Czułem, że to trochę odbiega od normy... ale nie miałem na to żadnych dowodów. Moje wyniki były w porządku, medyk twierdził, że wszystko jest dobrze. Nie miałem żadnych dowodów, że coś jest nie tak, poza samym przeczuciem. 
Haru w końcu wziął to wolne, w końcu nadrabiając ze mną ten stracony czas. A ja, po kilku dniach zacząłem mieć znów wyrzuty sumienia, że zaczął spędzać tyle czasu ze mną, a nie z kimś innym, jak chociażby ze znajomymi z pracy, albo z mamą. Czułem, że go trochę... duszę. A to przecież tak nie powinno wyglądać.

<Piesku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz