niedziela, 30 listopada 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Przewróciłem oczami, ma szczęście, że tak mówi, w innym wypadku mógłby mnie bardzo zdenerwować, a wtedy mogłoby się to źle dla niego skończyć. Westchnąłem ciężko, nie mówiąc nic, bo co miałem mu powiedzieć? Ta dziewczyna naprawdę mnie drażniła. Ewidentnie Elian jej się podobał i chociaż on tego nie widział, ja dostrzegałem to doskonale.
- Zjesz chociaż dla pozoru normalności? - Zapytał, na co pierwszy raz się zastanowiłem, czy ja chciałem próbować ludzkie jedzenie. Mogłem, oczywiście, że mogłem, tylko pytanie, czy byłem w stanie to przetrwać. Mój żołądek nigdy nie smakował nic poza krwią, a więc jak to zniesie?
- Cóż, wolałbym nie jeść ludzkiego jedzenia. Nie wiem, jak na nie zareaguję, nigdy nie jadłem takich rzeczy - Przyznałem, naprawdę nigdy tego nie jedząc. Szczerze, nawet nie wiem, czy chcę zacząć je jeść. Nie chcę później cierpieć tylko dlatego, że staram się być normalny, gdy w rzeczywistości jestem wampirem.
- Szczerze mówiąc, wolałbym tego nie jeść. Nie wątpię, że jest to dobre, jednak pozostanę przy swojej diecie i „byciu zbyt chudym” - Stwierdziłem, uśmiechając się do niego łagodnie, jakoś tak się uspokajając. Chyba jego zapewnienie na mnie zadziałało, uspokajając mnie chociaż odrobinkę.
- W porządku, nie będę cię do niego zmuszał - Stwierdził, skupiając całą swoją uwagę na posiłku, który jadł.
Ja w tym czasie, nie przeszkadzając mu w jedzeniu, patrzyłem przed siebie, zerkając to tu, to tam, świetnie bawiąc się samym obserwowaniem. To było naprawdę ciekawe. Ludzkie zachowania były dziwne, i chociaż ich nie rozumiałem, lubiłem je obserwować.
Dona, widząc, że nie jem tego, co dla mnie przygotowała, postanowiła podejść do nas, będąc trochę zbyt ciekawską.
- Nie smakuje ci? Potrzebujesz może coś innego? Chętnie coś dla ciebie przygotuję. - Widząc i słysząc, co do mnie mówiła, poczułem się głupio. No i co ja mam teraz zrobić? Przecież jeśli nie zjem, ona mi tu zwariuje, a jeśli zjem, nie wiem, jak będę się czuł po tym… Ludzie, jacy oni są problematyczni.
- Nie, to nie tak. Ja po prostu nie jestem głodny - Stwierdziłem, uśmiechając się łagodnie do kobiety, która patrzyła na mnie tym swoim zmartwionym spojrzeniem, które nie do końca mi się podobało. Znałem to i wiedziałem doskonale, co ono oznaczało.
- To może chociaż troszeczkę spróbuj, chociaż powiedz mi, czy jest dobre. - Miałem ochotę już coś powiedzieć, ale doskonale pamiętałem, co powiedział mi Elian. Nie mam sprawiać problemów, a więc nie będę ich sprawiał, aby potem się na mnie nie gniewał, tego zdecydowanie nie chciałbym znosić. Grzecznie, tak jak miałem się w końcu zachowywać, wziąłem kilka łyżek do ust i w sumie obiad był naprawdę bardzo dobry. Jednak ja obawiałem się tego, czy za chwilę mój organizm nie zdecyduje się zemścić za to, że jem coś ludzkiego.
- Bardzo dobre - Zapewniłem, od razu dostrzegając zadowolenie na twarzy kobiety. W duchu cieszyłem się, że w końcu sobie poszła, a ja mogłem oddać resztę zupy mojemu towarzyszowi. Zdecydowanie wystarczyło mi jedzenia. Wolałbym napić się świeżej krwi jako wampir, a nie jeść ludzkie jedzenie.
- Proszę cię, zrób z tym jedzeniem coś, bo ja naprawdę nie chcę już więcej jeść ludzkiego jedzenia - Szepnąłem, nie mając ochoty po raz kolejny zmuszać się do ludzkiego posiłku.

<Towarzyszu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz