wtorek, 11 listopada 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Nie rozumiałem jego wymagań. Po co mu ktoś z ładną aparycją? Z czystym umysłem? Czy nie lepiej właśnie, aby przyprowadzać mu pijaczka? Łatwiej mu będzie takiego omotać przecież, i jeszcze łatwiej przyprowadzić. Kto o zdrowych zmysłach by tutaj za mną przyszedł? Oczywiście, że muszę jakiegoś kmiotka trochę podpić, by nie zadawał zbędnych pytań. No i ten ostatni wymóg...
– Przypominam ci, że masz go zauroczyć, nie wydupczyć – odpowiedziałem, zaczesując włosy do tyłu i w końcu zaczynając przeglądać te mapy. Miał rację, to ich dwór... To miejsce, i tamto, są połączone? Nie, nic na to nie wskazuje. Ale bardzo blisko jest kolejne, podziemne przejście. Tak właściwie, to jest ich kilka, i w sumie się wszystkie ze sobą łączą. Gdzie tylko chcemy, jak chcemy... Trzeba sprawdzić te przejścia. Musimy mieć pewność, czy są czyste. Kiedy okazja się nadarzy, będziemy musieli ją wykorzystać, i wtedy nie będzie czasu na sprawdzenie. Może później sprawdzimy te katakumby. Może, i później. Teraz mamy inne zmartwienia. 
– A czemu nie? Zabronisz mi? Będziesz zazdrosny? – wyszczerzył się głupiutko, bawiąc się aż za dobrze. Coś w jego osobie było nie tak. Nie przekonywała mnie ta drwiąca postawa. Coś się pod nią kryło. Coś chciał ukryć, tak samo jak ja ukrywam swoje emocje. – Jakbyś jeszcze mógł, znajdź mi jeszcze kogoś zdrowego. Zdrowi ludzie mają dobrą krew. 
– Tak, wypisz mi jeszcze kolor włosów, oczu, wzrost i rozmiar chuja. Z każdym w gospodzie przeprowadzę wywiad medyczny, i każdemu w spodnie zajrzę – mruknąłem, jednocześnie studiując mapy. 
– O, otóż to, cudowny pomysł. Moje minimum to... twój kutas. Tak, mniejszego od twojego nie przyjmę – białe kiełki błysnęły w figlarnym uśmiechu, a ja pokręciłem z niedowierzaniem głową. Nie mam pojęcia, czy mówił prawdę, czy kłamał, czy o co mu chodzi. Naprawdę się czasem gubię w jego drwinach. 
– Po co mam ci takiego szukać, skoro już jest na miejscu? – uniosłem jedną brew, zerkając na niego z niezrozumieniem. – Jeśli tak cię chuć łapie, zawsze możesz mi powiedzieć. A kto wie, może uda się coś z tym zrobić – dodałem z drwiącym uśmiechem. 
– Chłopcu się zaczynają podobać brzydkie, dorosłe rzeczy, no proszę. Aż tak ci się spodobało? – zbliżył się do mnie, by położyć drobną dłoń na moim kroczu. Różnica pomiędzy nami była wręcz zabawna. Taki mały, drobny, a taki niebezpieczny. 
– Oj, tak. Ale to dlatego, że z twoich ust wychodzą wtedy piękne jęki, nie to bezsensowne pierdolenie, które tak mnie irytuje – wyjaśniłem zgodnie z prawdą, patrząc na niego z uwagą, z wyższością. Przecież on był o głowę ode mnie niższy, to nawet urocze było, kiedy tak zadziera ten swój podbródek, byleby spojrzeć mi w oczy.

<Wampirku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz