Westchnąłem pełen irytacji. W ogóle mi się to nie podobało, dlaczego miałbym iść do jakiejś zatechłej speluny i używać swoich mocy? Sam zauważył, że mam tu dużo pieniędzy, więc mógłby to wykorzystać, ale nie lepiej chyba, żebym to ja chodził i się poniżał.
Po za tym chyba zapomniał, że nie mogę stąd wyjść, więc to on będzie musiał mi kogoś tu przyprowadzić, świetnie jakiś obcy w moich włościach, tego zdecydowanie mi potrzeba...
- Twój plan jest chujowy, ma wiele niedociągnięć. Nie mogę chodzić po spelunach, nigdzie nie mogę chodzić - Powiedziałem. - Rozpoznają mnie, a wtedy jedyne na co będziemy mogli liczyć to chuj w dupie - Mruknąłem, uświadamiając go w tym doskonałym pomyśle. - Jeśli tak bardzo chcesz, żeby kogoś wykorzystać, musisz mi go tu przyprowadzić. Tylko pamiętaj, moja pomoc kosztuje. Niczego nie robię za darmo. - Uśmiechnąłem się zadziornie. Mój towarzysz pokręcił głową ze śmiechem, podszedł i złapał mnie za włosy, szarpiąc je do tyłu.
- Jeszcze ci mało? Potrzebujesz więcej mieć w dupie? Mogę ci zaraz do niej coś włożyć - Rzucił, puszczając mnie i ocierając twarz z wody. - Dostarczę ci kogoś, kogo tylko będziesz chciał, a za dobrze wykonaną robotę może cię nie zabiję - Czy on mi groził? A to ciekawe i zabawne, naprawdę świetnie się dupek bawi.
- Pomyślę nad twoją propozycją - Mruknąłem i usiadłem przy stole, mając w głowie pewne oczekiwania, które musiał spełnić. - Jeśli już chcesz mi kogoś przyprowadzić, niech choć trochę będzie ładny i nie tonie w alkoholu, nie przepadam za tak ostrymi zapachami - Dodałem, poprawiając włosy, które tak bezczelnie mi poszarpał.
Elian spojrzał na mnie z powątpiewaniem. Widziałem po jego oczach, że moje wymagania wcale mu się nie podobają. Trudno, nie zamierzałem się z tego tłumaczyć. Na byle kim swoich mocy nie użyję. Mam swoją godność, nawet jeśli myśli inaczej.
- I co jeszcze? - Spytał z ironią. - Może ma być przystojny? - Dopytał, a w jego głosie dało się usłyszeć irytację.
- Tak, i mieć dużego w spodniach - Odparłem bez cienia wahania, rzucając w jego stronę ręcznik. - Wytrzyj się, bo zaraz coś jeszcze zamoczysz. - Elian prychnął, ścierając z twarzy resztki wody.
- Jesteś naprawdę walnięty - Mruknął z pogardą, posyłając mi to swoje chłodne, oceniające spojrzenie.
Uśmiechnąłem się szerzej, zbyt pewnie jak na kogoś, kto właśnie został obrażony.
- Nie jestem walnięty. Jestem spaczony do krwi i kości. Pragnę rozpusty, zabawy, czegokolwiek, co pozwoli mi zapomnieć, że kiedykolwiek byłem kimś innym. To wszystko, co mi zostało. - Patrzył na mnie w milczeniu, a ja czułem, jak jego pogarda pali mnie od środka. To uczucie... przyjemnie znajome. Lubiłem, gdy mnie nienawidzili. Lubiłem widzieć w ich oczach odrazę, wtedy wiedziałem, że wciąż mogę coś w nich poruszyć. A to, jak patrzył na mnie teraz, było lepsze niż jakiekolwiek dotknięcie.
- Wiem, wiem brak ci słów i wiesz, w ogóle mi z tego powodu przykro nie jest - Dodałem, napawając się jego pogardą.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz