środa, 12 listopada 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Patrzyłem na niego z uwagą, starając się wychwycić tę złośliwość, moment, w którym żartuje, a w którym mówi prawdę. U niego było to ciężkie. Trzeba było ciężko to wychwycić, zwłaszcza, że jego charakter to była jedna wielka złośliwość. Czukem jednak, że jest to tarcza, dokładnie taka sama, jak moja. Coś ukrywamy pod grubą warstwą odpowiednio złośliwości i cynizmu. 
– Może mam to w genach – rzuciłem, obserwując jego ciało w nikłym świetle kominka. Pierwszy raz mam szansę podziwiać wampira z tak bliska, i z takimi emocjami. Ich ciała są zazwyczaj... cóż, różne. Wyglądało to tak samo, jak z ludźmi, jeżeli dbali o swoje ciało, wyglądali pięknie. Naturalny mechanizm, trzeba jakoś przyciągać do siebie ofiary. Na ten typ uroku byłem odporny, a gdyby nie nasza współpraca, pewnie nawet i jego bym nie tknął. A teraz, po tym jednym razie... patrzyłem na jego ciało zupełnie inaczej. Podniecało mnie ono. W tych smukłych liniach, podkreśleniach, bladości, widziałem obiekt pożądania. Kiedyś taka sylwetka byłaby dla mnie całkowicie normalna, nie wzbudzała we mnie nic, żadnych uczuć. A teraz...? 
To uczucie, które we mnie wzbudza, jest niebezpieczne. 
– Ewidentnie. Nie za wiele muszę ci pokazywać. Chociaż... poprawiłoby się to i owo – po tych słowach usiadł na moich biodrach, poruszając się leniwie, by podrażnić mojego penisa, który zaraz mu odpowiedział. Jakoś tak odruchowo położyłem dłonie na jego udach, przyglądając się mu z uwagą i zainteresowaniem. Trochę... dziwne to było. Nie wyobrażam sobie, bym to ja mjak być na dole. 
– A co takiego ci nie odpowiada? – spytałem, zaciskając palce. Na jego bladej skórze pojawiły się delikatne oparzenia spowodowane moimi pierścionkami. Nie wydawał się tym być jednak jakoś bardzo przejęty. Nie było to czyste srebro, a jedynie stop metali, więc nie robiło mu go aż tak wielkiej krzywdy. 
– Jesteś zbyt... chaotyczny. Za bardzo się spieszysz momentami. Lubię twoją brutalność, taki szybki, intensywny seks jest dobry. Ale czasem też należy być... zmysłowym – powoli przesunął palcem po liniach moich mięśni, uśmiechając się złośliwie. – Teraz, jak już sobie troszkę poużywałeś, najwyższa pora na poprawne szkolenie. Nie może być tak, że robisz sobie jak chcesz i co chcesz, nie, nie. Nie możesz patrzeć tylko na swoją przyjemność, trzeba patrzeć też na przyjemność swojego partnera – chwycił za moją dłoń, przesuwając ją wyżej. Jego skóra była przyjemnie chłodna, i gładka. Nie czułem pod opuszkami żadnego włoska, krostki, niedoskonałości, znamienia... nic. – Masz dużego kutasa, i to już pół sukcesu, ale na dłuższą metę to nie wystarczy. Musisz korzystać z innych rzeczy. Masz duże, silne dłonie. Miękkie usta. Sprawny język. Wykorzystaj to, zbadaj moje ciało, patrz na moje reakcje. Ucz się, piesku – poklepał mnie po policzku, przyglądając mi się wyczekująco. Badać ciało, tak? Z tej pozycji może być to ciężkie. Złapałem więc go mocniej za biodra i sprawnie przekęciłem go tak, by był pode mną. Spojrzałem z uwagą na jego ciało, a następnie nachyliłem się, by móc skosztować jego ciała, obdarowując je pocałunkami. Trochę nie do końca wiedziałem, co robię, ale liczyłem też trochę na to, że da mi więcej wskazówek. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz